Miesiąc: grudzień 2013
Co nam przyniesie 2014 rok?
Drogi Czytelniku,
zapewne też to czujesz, że na przełomie każdego roku ogarnia nas trend zastanawiania się nad przyszłością. Oczywiście że powinniśmy się kierować tym, co będzie, a nie co było. Na to ostatnie nic już nie poradzimy. Natomiast o zapewnienie sobie jak najlepszej przyszłości powinniśmy starać się każdego dnia.
Jednak to przełom roku skłania nas do tego, żeby zintensyfikować myślenie o tym, co będzie i co chcemy zrobić. Z tego choćby powodu tak modne są postanowienia noworoczne. Jakby nagle mamy w sobie dodatkowy impuls, że musimy się podjąć czegoś ważnego.
Wśród moich znajomych pojawiły się naprawdę piękne zobowiązania, m.in. przebiegnięcie maratonu, przeczytanie przygód Harry’ego Pottera w oryginale, wyprawa do Ameryki Południowej, czy też uzyskanie stanowiska menedżera wyższego szczebla w firmie. Nic, tylko przyklasnąć.
Z przykrością stwierdzam, że są też tacy, którzy dumnie twierdzą, że nic nie będą planować, bo i tak niewielki odsetek celów, zwłaszcza noworocznych, udaje się zrealizować. Pytają więc mnie, po co mają się trudzić z wymyślaniem abstrakcyjnych tematów. Doprawdy, mogę im tylko współczuć.
Zgadzam się, że jest wiele spraw, na który mamy mały wpływ lub żaden. To, co wymyślą politycy, aby nam utrudnić życie, niespodziewana choroba, czy wypadek, zjawiska atmosferyczne, koniunktura na rynku, kurs franka szwajcarskiego i wiele innych czynników są poza naszą kontrolą. Szkoda czasu zaprzątać sobie nimi głowę, chyba że ktoś to musi robić z przyczyn zawodowych. Słusznie więc przeciętny zjadacz chleba zrobi, gdy je sobie odpuści.
Zachęcam jednak do tego, aby stworzyć sobie wizję nadchodzącego roku i związanych z tym zadań, które stoją przed nami. Ciekaw jestem, co to będzie w Twoim przypadku. Nikt inny tego za Ciebie nie zrobi. Chyba że do własnych partykularnych interesów, aby Cię wykorzystać.
U mnie z pewnością sprawy będą się toczyć wokół mojej pierwszej książki Przywilej wyboru. Widzę Czytelników, z którymi rozmawiam na spotkaniach, a nawet kolejki na poczcie, żeby wysłać im książkę. Stają mi przed oczami maile, które mi przyślą, i które wymagają odpowiedzi. Wyobrażam sobie, jak stoję przed kamerą i z radością opowiadam o swoim dziele. Wiele na to wskazuje, że powstanie angielska wersja tej książki. Tytuł może wtedy tak wyglądać: Your privilege of choice.
Mam też swoje plany co do Toastmasters. Czeka mnie wygłoszenie kilku mów, aby z jednej strony osiągnąć wyższy poziom umiejętności, a z drugiej przyczynić się do zdobycia punktu kwalifikacyjnego w ocenie naszego klubu Toastmasters Leaders. Na tym bardzo zależy Zarządowi klubu i słusznie. Swoją drogą, nigdy nie będziesz miał większej satysfakcji od tego, gdy komuś w czymś pomożesz!!! Zawsze warto o tym pamiętać.
Czy Ty możesz zrobić podobne symulacje z tym, co chcesz, aby Ci się zdarzyło? Z pewnością tak, bo im lepiej się do czegoś przygotujesz, tym łatwiej uporasz się z czymś, co może niespodziewanie nastąpić. Gdy jednak wyobraziłeś sobie podobną sytuację, przeanalizowałeś, jak możesz się w niej zachować, przećwiczyłeś pewne kwestie, co masz wtedy powiedzieć lub zrobić, zawsze wybrniesz z sukcesem. W przeciwnym przypadku taka historia może zakończyć się klęską lub dokuczliwym niepowodzeniem.
Pozostaje mi więc życzyć Ci dużo sukcesów w nadchodzącym Nowym Roku 2014.
PS
Nie wiedzieć czemu z Nowym Rokiem posypał mi się samoczynnie cały układ bloga. Oj miałem co robić od już od początku A.D. 2014! Straciłem wiele dni, lecz moje wysiłki spełzły na niczym. Na dodatek z powodu indolencji informatycznej wykasowałem sobie obrazek w Nagłówku. Z czasem będzie inny. Na razie jest nowy projekt, lecz nie potrafię go wstawić do istniejącego szablonu bloga.
Gdy już zawiodły wszelkie pomysły na poszukiwanie błędu psującego blog, ruszyłem w czeluści Internetu szukać bezpośredniej pomocy u znawców tematu. Napisałem swoją prośbę o poradę na formularzach witryn Sztuka WordPress i WPZEN. Dosłownie po pięciu minutach otrzymałem od właścicieli tych witryn, tj. odpowiednio Jakuba Mikity i Bartosza Romanowskiego, odpowiedzi, gdzie popełniłem błąd. Chodziło o zbędne znaki </div> i <div></div>. Koledzy, bardzo dziękuję za bezinteresowną, kluczową dla mnie poradę!
To prawdziwy pech (?), że pomysł o zwrócenie się o pomoc przyszedł mi dopiero wtedy, gdy dokonałem tylu niepotrzebnych manewrów na swojej witrynie. Jedyna pociecha, że w podobnej sytuacji takiego błędu już nie zrobię.
Pozdrawiam noworocznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl
Miesiąc: listopad 2013
Pierwszy raz
Drogi Czytelniku,
zapewne zdajesz sobie sprawę, że nadchodzi taki czas, że robisz w swoim życiu coś po raz pierwszy. Wtedy najczęściej odczuwasz duże emocje, bo brakuje Ci doświadczenia i do końca nie wiesz, co się może zdarzyć. Nie masz żadnych porównań, jak to będzie, jak masz się zachować i co robić. Za to pracuje Twoja wyobraźnia i podsuwa Ci najróżniejsze wyobrażenia o tym, co się może stać. Jeśli ulegniesz i poddasz się negatywnemu sposobowi myślenia, z pewnością może Ci się przytrafić najgorszy możliwy wariant w danej sytuacji.
Niedawno doświadczyłem swojego pierwszego pobytu w ogólnopolskim Radiu TOK FM
. Byłem w nim gościem redaktor Marzeny Mazur w audycji Strefa Szefa. Występowałem wspólnie ze Sławomirem Lachowskim, twórcą mBanku i MultiBanku oraz byłym prezesem BRE Banku. Rozmowa dotyczyła zagadnień wartości w życiu prywatnym i biznesie. W tym względzie byliśmy zgodni , że w obu przypadkach muszą być one tożsame. Jeśli tak nie jest, to albo życie prywatne, albo biznes prędzej czy później się posypie. Najczęściej dzieje się to szybciej niż ktoś sobie może zdawać sprawę. Ba, czasami oba te obszary naszej aktywności kończą się klęską.
Jakoś wybrnąłem ze stanięcia twarzą w twarz z mikrofonem. Jednakże było to wynikiem m.in. wcześniejszych wypowiedzi dla Kontestacji i dla Radia Mazowsze. Gdybym kiedyś odmówił tym stacjom wywiadów, byłbym teraz zupełnym nowicjuszem na falach eteru.
Oczywiście trudno porównywać oba zdarzenia. W przypadku Kontestacji było to spotkanie w kawiarni. Hałas rozmów w lokalu był taki, że mnie było ledwie słychać. Myślałem, że nic z tego nie wyjdzie, więc czułem się dosyć swobodnie.
Natomiast co tu dużo mówić, profesjonalne studio takie jak TOK FM robi wrażenie. Nie można też abstrahować od obecności w nim prezesa Sławomira Lachowskiego. To jest jednak persona, która coś znaczy w polskiej gospodarce. Tym bardziej jestem rad, że zarówno jego książka Od wartości do działania jak moja Przywilej wyboru obracają się w tym samym systemie pojęć i podejścia do życia. Nagranie audycji znajduje się tutaj.
Innym pierwszy razem był dla mnie dzień 15.11, gdy opowiadałem o swojej książce w Domu Kultury w Łomiankach
. Niewątpliwie na „własnych śmieciach” mówi się najtrudniej, bo oczekiwania są duże.
Tak przy okazji, mój syn Paweł, nota bene autor okładki książki Przywilej wyboru, uchwycił fantastycznie moment, gdy gest na slajdzie i moja wyciągnięta ręka są podobnie ułożone.
Życząc owocnej lektury Czytelnikom książki,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.przywilejwyboru.pl
KategorieRozważania
Miesiąc: październik 2013
Uścisk dłoni z laureatem Nobla
Drogi Czytelniku,
wyobraź sobie, że spotkał mnie niesamowity zaszczyt. Popołudniem 23.10.2013 r. uścisnąłem dłoń laureata Nagrody Nobla. I wcale nie był to Lech Wałęsa, jakby się mogło zdawać.
Tą osobą jest Muhammad Yunus. Otrzymał on powyższą nagrodę w dziedzinie ekonomii w 2006 r. Wsławił się tym, że w Bangladeszu, jednym z najbiedniejszych państw świata, stworzył w 1976 r. instytucję, a potem w 1983 r. bank przyznający mikrokredyty mieszkańcom, którzy nie mają zdolności kredytowej. Potem ta idea rozprzestrzeniła się na inne kraje Azji.
O Muhammadzie Yunusie wspominam na dwóch stronach w swojej książce Przywilej wyboru. Oczywiście, gdyby przekopać Internet, można na jego temat znaleźć mnóstwo informacji, że to szarlatan, krwiopijca, oszust biednych czy coś tam jeszcze. Pod tym względem nie gorzej prezentuje się również inny laureat Nobla, a mianowicie bł. Matka Teresa z Kalkuty. Jeśli przeszukasz Internet, znajdziesz dane, że ona to dopiero nakradła.
Nie miałem możliwości osobiście zweryfikować tych informacji, badając dokumenty źródłowe. Za to miałem okazję spojrzeć prosto w oczy Muhammadowi Yunusowi, aby gdzieś tam na poziomie podświadomym wyrobić sobie o nim opinię.
Utwierdziłem się ponad wszelką wątpliwość, że jego intencje pomocy biednym i odrzuconym, są szczere i uczciwe. Dlatego zdecydowałem się wręczyć mu egzemplarz mojej książki. Niech wie, że ktoś tutaj w Polsce też o nim słyszał i coś dobrego o nim napisał. To taki symboliczny dowód uznania za to, co robi i propaguje.
Niewątpliwie proponuje on nowy model gospodarki. Taki, w którym nierówność społeczna, głód i bieda będą znacznie ograniczone. Dla mnie jest to z definicji słuszne.
A Ty co chcesz zrobić, aby pomóc drugiemu człowiekowi? Jaki masz w tym zakresie pomysł lub plan działania?
PS
Okazało się, że to, o czym pisałem powyżej zostało uwiecznione na zdjęciach. Można więc z pełnym przekonaniem powiedzieć, że fotograf przy tym był. Osobą, która przysłała mi zdjęcia oraz popisała się niesamowitym refleksem i wyczuciem chwili jest pani Beata Leska.
To dzięki niej masz okazję zobaczyć, jak wyglądało moje spotkanie „oko w oko” z Muhammadem Yunusem, gdy po długich oczekiwaniach w kolejce do laureata w końcu stanąłem przy jego stoliku. Powiedzenie, że obraz zastępuje co najmniej 1000 słów jest tu jak najbardziej właściwe, widoczne i aktualne.
Jednak akcja rozwijała się dalej. Miałem już wcześniej zaznaczone w książce akapity, gdzie wymieniam laureata z imienia i nazwiska. W łatwy sposób mogłem więc mu wskazać, gdzie o nim piszę. Bardzo się ucieszył. Ten moment też uwieczniła swoi aparatem Beata Leska.
Teraz doszliśmy do ujęcia, które w najlepszy możliwy sposób oddaje
obrazem słowa tytułu wpisu: „Uścisk dłoni z laureatem Nobla„.
To, o czym się tyle napisałem, zdjęcie pani Beaty oddaje bez słów, lecz w jakże wyrazisty sposób. Jestem jej bardzo wdzięczny za udostępnione fotografie. Dzięki jej gestowi wobec mnie masz jasny wgląd w to, jak wyglądało moje spotkanie z Muhammadem Yunusem.
Pani Beato, bardzo dziękuję.
Pozdrawiam optymistycznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl
Komentarze: Jedna odpowiedź do “Uścisk dłoni z laureatem Nobla”
Kiedyś ludzie z natury rzeczy spędzali wolny czas na rozmowach z innymi. Byli bardziej zżyci i szanowali się. Wdrożenie wynalazków zdalnej komunikacji, a zwłaszcza jednostronnej, jakim jest TV, zaburzyło ten naturalny stan.
Lekiem na nierówność społeczną nie są jednak jakieś tam sztywne przepisy, które tylko mogą zubożyć społeczeństwo – koszt egzekwowania zawsze jest spory, a jedynie masowe odwoływanie się do dobrej woli. Aby jednak ta zadziałała, trzeba sprawić, aby ludzi coś łączyło…
Dodaj komentarz
Miesiąc: wrzesień 2013
Jaki patriotyzm?
Drogi Czytelniku,
byłem w ostatnią niedzielę września w Muzeum Narodowym na debacie o patriotyzmie. Skusiła mnie informacja, że wezmą w niej udział m.in. Tadeusz Mazowiecki i Władysław Frasyniuk. Pierwszego cenię choćby za to, że miał odwagę wziąć do swojego rządu nieznanego mu wówczas dr. hab. Leszka Balcerowicza. Szkoda że ostatecznie względy zdrowotne nie pozwoliły przybyć byłemu premierowi. Drugiego znam z Unii Wolności z czasów , gdy przewodził jej właśnie tak znienawidzony – niestety, chyba przez większość społeczeństwa – Profesor.
Już na miejscu dowiedziałem się, że jedną ze współorganizatorek jest Teresa Piwnik, z którą utrzymuję znajomość od tamtych czasów. To piękne, że Pani Teresa wciąż walczy o to, aby władza była dla obywateli, a nie dla samego jej sprawowania. Była też jej siostra Barbara, sławna sędzia – ostatnio sekowana przez część środowiska sędziowskiego, jak sądzę z zawiści. Ostatecznie wśród prelegentów oprócz W. Frasyniuka byli jeszcze: Aleksandra Gliszczyńska-Grabias, Szymon Gutkowski i prof. socjologii Radosław Markowski.
Debatę bardzo sprawnie prowadził redaktor Kamil Durczok. Pokazał pełny profesjonalizm, jak można zapanować nad publicznością i prelegentami, aby uniknąć jałowej dyskusji. Poza tym może miał szczęście i na sali zabrakło ekstremistów z PiS lub innych, jakoby patriotycznych organizacji.
Podaję tak dużo nazwisk ludzi uczestniczących w debacie, bo nasunęła mi się wtedy myśl, że te osoby w sam raz pasują do muzeum. Co więcej, są właśnie tutaj w murach Muzeum Narodowego wspaniałymi eksponatami – w najlepszym tego słowa znaczeniu. Stanowią wzorzec, jak można być wartościowymi obywatelami naszej Ojczyzny. Odnoszę wrażenie, że to ginący typ ludzi, więc tym bardziej należy ich chronić, doceniać i jednocześnie czerpać z ich dorobku.
Niewątpliwie najwięcej wypowiadał się Władysław Frasyniuk. Lubię go słuchać, bo klarownie wyłuszcza swoje racje i lubi walnąć prosto z mostu sentencją, która nie pozostawia złudzeń, co myśli o danej sprawie. Precyzyjnie określa, co dla niego jest na TAK, a co na NIE.
Podzielam jego wizję patriotyzmu na wzór amerykański. Tam zdecydowana większość obywateli jest dumna ze swojego kraju. Flaga stanowi dobro bliskie każdemu sercu. Dla wielu to symbol, który powiewa przed firmą lub domem. U nas w Polsce jeszcze niedawno można było narazić się na sankcje za wywieszenie flagi poza oficjalnymi terminami uznanymi przez władze państwowe. Spadkobiercom Solidarności zajęło prawie 20 lat od uzyskania niepodległości w 1989 r., aby zmienić ustawę w tej kwestii. Aż żałość w dołku ściska, że to trwało tak długo.
Cóż, jesteśmy takim dziwnym narodem, że obecnie za patriotów uważają się tylko ci, którzy najgłośniej o patriotyzmie krzyczą (kłania się Jan Kochanowski z wierszem Ojczyzna), a za zdrajców uznają tych, którzy coś pożytecznego dla Ojczyzny robią lub zrobili wcześniej. Nic dziwnego, że o tych prawdziwych patriotach, którzy wywalczyli nam obecną wolność, często zapominamy i spychamy na boczny tor.
Przykładem niech będzie Ewa Hołuszko, którą poznałem podczas debaty. Teraz wegetuje. Był czas, jeszcze kilka miesięcy temu, że w jej „norze” w Aninie nie było okien, ogrzewania i wody.
Jej idée fixe jest ściągnięcie jak największej liczby Polaków, zwłaszcza ze Wschodu, do naszego wyludniającego się kraju. Niestety, nawet na komisjach sejmowych zajmujących się tymi zagadnieniami odmawiają jej prawa zabrania głosu. Wiedzą jakoby lepiej, co czynić. Nie chcą brać przykładu od Niemców, co nam pozabierali np. wielu Ślązaków, stwarzając dogodne warunki wyjazdu do swojego Heimatu. Wolą tworzyć kolejne bariery dla rodaków, którzy z różnych względów mieszkają poza naszymi granicami. Obrzydliwe!!!
Może to kara za to, że Ewa była kiedyś Markiem Hołuszko? Fizykiem, znamienitym działaczem Solidarności, więzionym w stanie wojennym i w końcu zmuszonym do emigracji. Dziś mimo odrzucenia przez swoje dawne środowisko głosi wciąż swój patriotyzm i swoimi czynami pokazuje, że zawsze jest na niego miejsce. W każdej sytuacji politycznej i w każdym ciele.
Moim zdaniem patriotyzm to przede wszystkim stan umysłu. To gotowość do oddania czegoś swojego, aby skorzystali na tym inni. Bez oglądania się na zapłatę czy inną korzyść.
Jak Ty postąpisz w tej kwestii? To zależy od Twojej decyzji. Zapewniam Cię, że po latach poczujesz radość i satysfakcję, gdy to będzie mądra decyzja. To Twój przywilej właściwie wybierać wg swojego systemu wartości. Może pomoże Ci w tym moja ostatnia książka Przywilej wyboru. Zachęcam do przeczytania.
Pozdrawiam patriotycznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl
Miesiąc: sierpień 2013
Jedźcie do Treblinki
Drogi Czytelniku,
byłem dzisiaj w obozie zagłady w Treblince. Spotkania tam organizuje w ostatnią sobotę miesiąca ks. Wojciech Lemański. Ponieważ zupełnie bez sensu sekuje go kuria biskupia, zdecydowałem się w ten sposób wyrazić dla niego poparcie.
Wiedziałem, że zginął tu ze swoimi wychowankami z domu dziecka dr Janusz Korczak, lekarz z wykształcenia, a z pasji społecznik i pedagog. Dobrze się stało, że jego imię nosi jedna ze szkół pedagogicznych, tj. Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Warszawie. W edukacji jest wciąż szalenie dużo do zrobienia, o czym wiem z własnych doświadczeń szkolnych, a potem widząc szkołę poprzez naukę i wywiadówki swoich chłopaków. Ech, dobrze że to już za mną.
Mijałem nieraz drogowskazy kierujące w tamto straszne miejsce . Wszak straciło w Treblince życie – praktycznie w ciągu roku działania obozu – około 800 tys. ludzi, głównie obywateli polskich pochodzenia żydowskiego. Aczkolwiek pozbawiano tu życia, dusząc gazami z silnika spalinowego, mieszkańców również z innych krajów Europy.
Niezwykle przejmujące były czytane tego dnia psalmy, wymieniane z imienia i nazwiska ofiary, a także przejmujący wiersz Haliny Birenbaum:
Jedźcie do Treblinki
otwórzcie oczy szeroko
wyostrzcie słuch
wstrzymajcie oddech
wsłuchajcie się w głosy wydobywające się tam
spod każdego ziarenka ziemi
Jedźcie do Treblinki
Oni czekają na was, spragnieni głosu waszego życia
znaku waszego istnienia, kroku waszych nóg
ludzkiego spojrzenia
rozumiejącego, pamiętającego
powiewu miłości na Ich prochy
Jedźcie do Treblinki
z własnej, wolnej woli
Jedźcie do Treblinki
w potędze bólu nad okropnościami tu dokonanymi
z głębi zrozumienia i serca, które płacze, nie godzi się
wysłuchajcie Ich tam wszystkimi zmysłami
Jedźcie do Treblinki
opowie wam tam cisza zielona, złotawa lub biała
niezliczone opowieści
o życiu wzbronionym, niemożliwym, odebranym
Jedźcie do Treblinki
spójrzcie, jak czas tam stanął
grzmiące milczenie umarłych
kamieni na model ludzkich postaci w tej głuszy
jedźcie do Treblinki odczuć to przez chwilę
Jedźcie do Treblinki
zasadzić kwiat gorącą łzą, westchnieniem ludzkim
przy jednym z kamieni upamiętnienia zgładzonych
ich popiołami i prochem
Oni czekają na was w Treblince
byście przyszli, wysłuchali ich opowieści unoszących się w tej ciszy
przynieście Im za każdym razem
wieść o trwaniu waszego życia wtedy zabronionego
o miłości ożywiającej
Jedźcie do Treblinki poprzez wszystkie pokolenia
nie zostawiajcie Ich samotnych
Czytaliśmy je wspólnie z prezesem ZASP Olgierdem Łukasiewiczem na symbolicznym cmentarzu z robionym łupanych granitów zatopionych w betonie. Czyż jednak słowa mogą zagłuszyć przerażające milczenie setek tysięcy zgładzonych ofiar?
A już zupełnie niepojęte dla mnie jest to, że komendant obozu w Treblince SS-man Franz Stangl był praktykującym katolikiem wtedy i do końca swoich dni w latach 70-tych ubiegłego wieku. Nigdy nie poczuwał się do winy ani odpowiedzialności za zbrodnię. Faktycznie nad nikim się osobiście nie znęcał, ani nikogo nie pozbawił życia. Świadczyli o tym świadkowie, którzy cudem przeżyli, bo uciekli z obozu.
Tak, tak, to niepojęte, lecz tu na ziemi nikt nie poniósł konsekwencji prawnych za zbrodnie w tym obozie. Dla sądów brakło wiarygodnych dowodów. Te przynajmniej 800 tys. ofiar, bo mówi się, że mogło ich być nawet milion, to za mało dla przedstawicieli Temidy.
Pozdrawiam refleksyjnie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl
Masz przywilej wyboru
Drogi Czytelniku,
tylko popatrz, jaka zdarzyła się gra słów. Otóż tytuł dzisiejszego wpisu mogę zapisać w inny sposób: masz Przywilej wyboru. Fonetycznie wszystko brzmi tak samo, a jednak oznacza coś zupełnie innego. W tym przypadku słowa zapisane kursywą, czyli Przywilej wyboru, oznaczają tytuł mojej najnowszej książki.
Książka Przywilej wyboru powstawała przez ostatnie kilkanaście miesięcy. Stanowi ona przykład, jak niezwykle ważną sprawą w naszych działaniach jest wytrwałość. Wystarczy konsekwentnie krok po kroku działać w określonym kierunku, aby w końcu uzyskać oczekiwane rezultaty. To jest ponadczasowa zasada, od której nie ma odejścia. Droga na skróty najczęściej kończy się klęską.
Tytuł książki
nawiązuje do tego, że nasze wybory, których dokonujemy każdego dnia, decydują o tym, jak nasze życie będzie wyglądało za jakiś czas. Ten czas jest bardzo różny. Czasami skutki odczuwasz od razu, np. w czasie rozmowy, gdy dasz się sprowokować do silnych, najczęściej negatywnych emocji. W innym przypadku następstwo Twoich działań lub – co gorsze – ich zaniechanie odczujesz nawet po kilku latach.
To, że żyjemy w czasach, gdy dysponujemy wolnością, może stwarzać Ci trudność. W rezultacie nie cenisz tego, że głównie od Ciebie zależy, jaki styl życia dla siebie określisz i w jaki sposób możesz do niej dążyć. To powinny być Twoje świadome wybory, a nie narzucone przez innych!
Jednak rozumiem Ciebie, że bronisz się przed podejmowaniem decyzji. Wszak gdy popełnisz błąd, musisz przyjąć na siebie konsekwencje. A tego prawie nikt nie chce robić.
A z drugiej strony, przecież kierujesz się swoim umysłem a nie instynktem. Masz przywilej podejmowania suwerennych decyzji. Łącznie z tą, co zrobisz, gdy już wiesz, że na rynku pojawiła się książka Przywilej wyboru. Rysunki do niej wykonała Katarzyna Ślusarska z Kwidzyna , a wiersze napisała Małgorzata Marenin z Kielc. Zatem, życzę mądrej decyzji nabycia mojej książki i miłej lektury.
Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl
www.jekos.pl
Komentarze: 2 odpowiedzi na “Masz przywilej wyboru”
Witam chcę spytać czy powielanie okładki książki bez Pańskiej zgody jest dopuszczalne? Na stronie (wymazane-JK) obecnie widnieje logo z pańskiej książki. Czy wie Pan o tym i wyraził wcześniej zgodę?
Dziękuję za informację, bo nie znałem sprawy.
Kontaktowałem się już z redaktorem podanej witryny. Niestety, okazał się wyjątkowym prymitywem i arogantem. Oto fragment e-maila od niego: …każdy jeden debil może napisać emaila p.t. „to moje zdjęcie”…
Dlatego pozwoliłem sobie wymazać nazwę jego witryny, żeby nie robić mu dodatkowej reklamy.
Przykra sprawa, swoją drogą, bo Twoja czujność na nic się zdała.
Dodaj komentarz
Miesiąc: lipiec 2013
Być Więcej
Drogi Czytelniku,
trzy dni temu, w ostatnią niedzielę lipca, dzięki Bogdanowi Falickiemu, niestrudzonemu kreatorowi wydarzeń kulturalnych, poznałem panią prezes Monikę Gawrylak. Prowadzi ona od kilkunastu miesięcy Fundację Dla Kultury i Rozwoju Osobistego BYĆ WIĘCEJ. Cóż za fantastyczne zestawienie słów! No i ta nazwa jak tytuł dzisiejszego wpisu – pomysł przyjaciółki pani Prezes.
Fundacja mieści się w pałacu Rudno.
Administracyjnie to teren miejscowości Kołbiel, a więc nie tak znowu daleko od Warszawy w drodze na Lublin. I pomyśleć, że ten obiekt prawdopodobnie uległby ruinie, jak wiele innych tego typu pałaców, gdyby nie nabyła go od syndyka pani Prezes wraz z mężem. Kilka lat remontu i potem przywracanie go do świetności to już zupełnie inna historia. Wykonałem swój dom własnymi rękami, więc zdaję sobie sprawę, jaki to musiał być wysiłek finansowy i organizacyjny w przypadku pałacu, zwłaszcza gdy ma się na karku konserwatora zabytków.
Pani Prezes mimo braku formalnego wykształcenia artystycznego znakomicie śpiewa i rysuje. To „dziełko” zrobiła za pomocą dwóch długopisów: czarnego i czerwonego.
Jest miłośniczką twórczości Marka Grechuty. Wiadomo już, że 13 lipca 2014 r. dla uczczenia jego pamięci odbędzie się w pałacu Rudno niezwykle ciekawy koncert i wernisaż z udziałem artystów wszelakich. Już dziś zarezerwuj sobie czas.
Zachwyciła mnie koncepcja działalności fundacji. Cóż, pałac mieści się w rejonie, z którego rzadko kto wybierze się do stolicy na wydarzenia artystyczne choćby z przyczyn finansowych lub braku takiej potrzeby. Dlatego pani Prezes ściąga do siebie artystów, aby mieszkańcy, często po raz pierwszy w życiu, mogli – mając wstęp wolny – kontaktować się na żywo z twórcami najwyższej próby i ich twórczością.
To fantastyczny sposób ożywienia środowiska małomiasteczkowego i wiejskiego . Przecież z pewnością są tam ludzie, którzy skrywają swoje talenty. Gdy oswoją się z obecnością ludzi, do których wcześniej nie mieli dostępu i przy okazji podniosą swoją samoocenę, może z tego odpalić prawdziwa orgia pomysłów na różnorodną działalność i inicjatywy.
To z pewnością będzie największa satysfakcja dla pani prezes Moniki Gawrylak, gdy dzięki swoim zachętom zobaczy jak ludzie potrafią dążyć do rozwoju osobistego i środowiska, w którym funkcjonują. Cisną mi się na usta słowa „żeby zrobić coś, trzeba być kimś” autorstwa niemieckiego dramaturga, poety i prozaika Johanna Wolfganga von Goethego. One jak ulał pasują do działań pani Prezes.
Jeśli możesz, wesprzyj jak najszybciej działania działania jej i fundacji BYĆ WIĘCEJ, bo to inicjatywa ze wszech miar godna polecenia i promowania.
Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl