2008 – brudnopis 01 – grudzień-listopad

 

Reminiscencje świąteczno-noworoczne

Drogi Czytelniku
jak zapewne i Ty zauważyłeś Nowy Rok A.D. 2009 zbliża się szybkimi krokami, ale postanowiłem wrócić jeszcze na chwilę do niedawnych Świąt Bożego Narodzenia. Są to najbardziej rodzinne święta, więc nic dziwnego, że spotykaliśmy się wtedy ze swoimi najbliższymi, z którymi łączą nas m.in. więzy krwi.

Może właśnie dlatego sytuacja, którą Ci przedstawię, tak głęboko wryła mi się w pamięć i pozostawiła w moich myślach – mimo upływu tylu dni – zdumienie graniczące z niedowierzaniem. A było tak:

W pewnym momencie kuzyn puścił w obieg suszone łuski karpia mówiąc, że noszenie ich przy sobie pozwoli przyciągnąć do siebie szczęście, pomyślność i przede wszystkim bogactwo. Być może to był żart.

Niestety, żartem już nie było to, że tak wielu członków rodziny z namaszczeniem brało ten cudowny „afrodyzjak szczęścia” i z namaszczeniem chowało go a to w portmonetkę, a to do kieszeni, a to jeszcze gdzieś indziej.

Popatrz: czy rzeczywiście możliwe jest, aby dorośli ludzie wierzyli, że ich sukces i pomyślność zależy od jakiejś ryby? I co, czyżby im rybia łuska większa, tym daje ona więcej szczęścia? Czyżby łuska płotki była zdecydowanie mniej fartowna od tej z karpia bądź rekina?

Akurat Ciebie nie muszę chyba przekonywać, że istota sukcesu w życiu zależy nie od przypadku lecz od tego, co postanowisz z nim zrobić i jak wytrwale potem ten pomysł realizujesz. Zgoda, to nie jest wcale łatwe, bo pociąga za sobą konieczność dokonania zmian w dotychczasowym trybie życia. A tego robić nie chcesz – podobnie jak każdy z nas!

Jednakże ludzie sukcesu wiedzą za Albertem Einsteinem, że szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów. A zwykli ludzie też nawet chyba się z tym zgadzają, skoro próbują coś zmienić. Tyle tylko, że w ich przypadku zmiana polega na zaopatrzeniu się w „łuskę”, a nie na konkretnych i sprawdzonych działaniach prowadzących do sukcesu.

Jaka Twoim zdaniem na to rada?

Pytam, bo w każdym przypadku odpowiedź zależy tylko od Ciebie. Tak właśnie jest, bo to Ty ponosisz odpowiedzialność za swoje życie. Wbrew powszechnemu mniemaniu nikt inny tylko Ty decydujesz o jego jakości. Dopóki ktoś nie zrozumie tej zasady, będzie błądził jak we mgle, jakby miał łuski na oczach.

Dopiero gdy przyjdzie jakaś katastrofa: choroba własna lub dziecka, utrata pracy, niespodziewane wielkie wydatki i wiele innych kłopotów życiowych, których nie byłeś w stanie przewidzieć, zaczyna się refleksja, że Ci zawsze wiatr w oczy wieje. A co robiłeś, gdy była cisza?

Od jutra jesteś mądrzejszy o jeden rok. Życzę więc, aby ta mądrość służyła Ci jak najlepiej, bo szkoda, abyś za rok nadal był w stanie niepewności, czy w miarę optymalnie wykorzystałeś dane Ci 365 dni Twojego życia. Pamiętaj, cały czas Ktoś pisze Ci za nie rachunek i przedstawi go wtedy, gdy rozliczenie zostało zrobione.

I czy wtedy powiesz na swoje usprawiedliwienie: „O, tu mam łuskę. Ona miała mi zapewnić pomyślność i mnie zawiodła, więc nie jestem winien, że zmarnowałem swój potencjał życiowy, swoje talenty”. Obawiam się, że możesz mieć spore kłopoty za takie tłumaczenie.

PS 1. Jak zawsze zachęcam, abyś został członkiem Klubu Przedsiębiorcy zorganizowanym przez Wandę Loskot. Otrzymasz na bieżąco dostęp do wielu informacji, które staną się dla Ciebie inspiracjami.

PS 2. Gdybyś chciał odkryć swoich 5 dominujących talentów, przeprowadź test StrengthsFinder. Cena kodu dostępu wynosi u mnie 147 PLN. Otrzymasz fakturę VAT za jego zakup.

Pozdrawiam życząc sukcesów
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Komentarze: 2 odpowiedzi na “Reminiscencje świąteczno-noworoczne”

Cześć Jerzy,

Kilka uwag do twojego tekstu.
1. Wielkość łuski ma znaczenie (nie tylko łuski). Dostaję prawie codziennie e-maile od panów i pań z całego świata przekonujące mnie że rozmiar ma znaczenie. Chociaż nie zamawiałem tych informacje jestem głęboko wdzięczny że tyle osób na świecie troszczy się o mnie do tego stopnia, że przesyłają nawet gotowe sposoby rozwiązania problemu i co ważne rozwiązania oferowane są w bardzo konkurencyjnych cenach.

2. Łuski z karpia działają lepiej niż z płotki. Z grubą rybą liczą się wszyscy z płotkami nikt, dotyczy to również szczęścia, które sprzyja raczej grubym rybom.
3. Lepsze są łuski ryb słodkowodnych. Uzasadnienie nie nadaje się do ogólnodostępnej publikacji.
4. Rekin jeżeli dobrze pamiętam nie ma łusek, więc z punktu widzenia powodzenia finansowego nadaje się tylko do zupy z rekina na przyjęcie biznesowe oczywiście dla grubych ryb.

Mam złe wiadomości.
Chyba zbliża się kryzys bo w tym roku na wigilię nie dostałem karpiowej łuski od swojej teściowej.

Idę szukać zeszłorocznej łuski, przecież nie mogę dopuścić do zawału naszej gospodarki.

Pozdrawiam
Jerzy

Cześć!

Kiedyś (jak miałem 10-12 lat?) w jajku niespodziance znalazłem małą zabaweczkę pingwina. Wujek, przekonał mnie, że każdy kto nosi przy sobie jakiś talizman będzie miał szczęście. Wtedy jeszcze byłem zdolny wierzyć w „bajki”. Nosiłem go przy sobie dość długo mimo tego że był dość niewygodny w kieszeni. Gdy teraz o tym wspominam, robi mi się całkiem miło na myśli 🙂 To było fajne! Z racji wieku nie miałem tamtymi czasy wiedzy jaką posiadam teraz. Zgadzam się, że żadna materialna rzecz (talizmany szczęścia) nie ma wpływu na nasz sukces. Sukces tkwi u nas w głowie. Łuska o której wspominasz może pomóc jak i zarazem przeszkodzić w dążeniu do sukcesu. Czy martwiący się tenisista podczas turnieju, który nie wziął ze sobą na mecz swojej ulubionej żółto-czerwonej chusteczki „przynoszącej mu szczęście” wygra ten mecz? Są duże szanse, że nie da rady. A co gdy będzie ją miał przy sobie? Będzie myślał: „mam chusteczkę szczęścia, wygram, dokopię mu, skupię się na grze, zajdę daleko!”. W odwrotnej sytuacji będzie zastanawiał się gdzie ona jest zamiast skupić się na grze. Czy nie lepiej/wygodniej każdemu z nas jest po prostu nie mieć takiego „talizmanu szczęścia”?

A jeżeli już łuski poszły w ruch, to czy oprócz nich została przekazana im jakaś wiedza z zakresu prawa przyciągania, marzeń i pragnienia (schemat: M (myśli) –> E (emocje) –> D (działanie) –> M –> …..) ??

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

————————–

Pomyśl o Wilmie

Drogi Czytelniku
jak się zapewne domyślasz, nie chodzi mi o żonę Freda z serialu Jaskiniowcy (Flinstonowie), a zupełnie inną osobę – konkretnie o Wilmę Rudolph. Stanowi ona wspaniały przykład, aby nie poddawać się przeciwnościom losu i dążyć do upragnionego celu.

Wilma Rudolph miała ponad dwadzieścioro rodzeństwa, z czego 2/3 zmarło. Ona nie dość, że była ledwo żywym wcześniakiem, to sama w wieku dziecięcym zachorowała na polio. Teraz ta złowieszcza nazwa może Ci już nic nie mówić, bo są obowiązkowe szczepienia. Jednak w czasach mego dzieciństwa skutki choroby Heine-Medina widać było u wielu dzieci i dorosłych. Cóż to były za pokraki!

I właśnie jedną z nich była Wilma. Od początku życia po ataku wirusa polio ledwo ruszała lewą nogą. Potem zrobili jej protezę i jakoś chodziła o kulach. Czy możesz sobie wyobrazić, że ta kaleka dziewczynka zamarzyła zostać biegaczką!!!

Nie tylko poprzestała na marzeniu, ale zaczęła realizować swój cel. I to mimo kategorycznej diagnozy lekarzy, że nigdy nie będzie chodzić!

W 9 roku życia zrobiła pierwszy krok bez kul. Przez 4 kolejne lata intensywnie ćwiczyła i zaczęła brać udział w różnych zawodach biegowych. Nic jej nie zniechęcało, mimo że zawsze przybywała na metę ostatnia. Celowo użyłem słowa „przybywała”, bo kiedy inni biegali, ona tylko szła. Niemniej coraz szybciej, bo za każdym razem dystans do zwyciężczyni zmniejszał się.

Co więcej, ponieważ była wysoka i smukła zaczęła grać w koszykówkę. Śmiała się, że to dyscyplina sportu, w której trzeba twardo stać na nogach, a jednocześnie być szybkim i zwinnym. Cóż za wspaniałe nastawienie do życia!

Nic dziwnego, że w wieku 15 lat zakwalifikowała się do kadry lekkoatletek amerykańskich i rok później na Igrzyskach Olimpijskich w Melbourne zdobyła brązowy medal w sztafecie 4 x 100 metrów.

Sam przyznasz, że to wspaniały sukces i nagroda za wytrwałość. Czy Ty znajdziesz w sobie tyle pary, aby stawić czoła przeciwnościom, jak ta czarna dziewczyna? Czy w ogóle te trudności, które są Twoimi wymówkami przed podjęciem działań w kierunku poprawy stylu własnego życia, są porównywalne z pasmem niepomyślnych zdarzeń, które trapiły Wilmę?

To Ty sam przed sobą odpowiedz na te pytania!

Skoro już znasz swoją odpowiedź, posłuchaj dalej tej historii, bo nie myśl, że Wilma spoczęła na laurach. Przecież ona nie tylko chciała biegać. Pragnęła biegać najszybciej na świecie. I temu marzeniu nawet nie przeszkodziło małżeństwo i macierzyństwo przed następną Olimpiadą. Ona wciąż widziała swój cel.

I w końcu dopięła celu. Jako pierwsza kobieta uzyskała 3 złote medale na Igrzyskach Olimpijskich w Rzymie. Wygrała w sztafecie 4 x 100 oraz na 200 i 100 metrów. W tym ostatnim biegu pobiła rekord świata 11,3 sekundy. Była najszybsza!

Tak przy okazji, rekord ten pobiła dopiero parę lat później nasza wspaniała Ewa Kłobukowska wynikiem 11,1 sekundy. Jaka szkoda, że perfidni działacze ZSRR i NRD doprowadzili do jej dożywotniej dyskwalifikacji. Swoją drogą nie mogę zrozumieć, dlaczego do tej pory nie przywrócono pani Ewie jej medali i rekordowych wyników.

Popatrz, co znaczy dostatecznie silne marzenie. Wszystkie przeciwności mogą zostać zduszone! I Tobie też tego życzę. A gdy Ci brakło wytrwałości, pomyśl o Wilmie Rudolph.

PS 1. Ten temat parę lat temu poruszyła też na swoim blogu Wanda Loskot. Warto zostać członkiem Klubu Przedsiębiorcy, aby mieć na bieżąco powiadomienia i dostęp do takich motywujących informacji i inspiracji.

PS 2. Otrzymuję pytania, jak odkryć swoich 5 dominujących talentów. Za najlepszą metodę uznaję przeprowadzenie testu StrengthsFinder. Cena kodu dostępu wynosi u mnie 147 PLN. Oczywiście to jest zakup na fakturę VAT.

Pozdrawiam życząc sukcesów

Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Komentarze: 3 odpowiedzi na “Pomyśl o Wilmie”

Witaj Szanowny Jurku! Napisałeś że test jest w języku polskim. Zakupiłem książkę „Wykorzystaj swoje silne strony” i zarejestrowałem się na stronie http://www.simplystrengths.com i niestety nie ma żadnej możliwości wyboru języka. Jestem ogromnie zdołowany, gdyż z niecierpliwością czekałem aby poznac wyniki mojego testu a z angielskim u mnie trochę kiepsko i nie jestem w stanie zrobic testu prawidłowo. Proszę o pomoc! Czekam z niecierpliwością. POZDRAWIAM

Witaj Jurku. Mam pytanie dotyczące testu. Czy jest dostępny w języku polskim? Jeśli tak, to gdzie można go znaleźć i ile kosztuje? Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


 

Potrzeba kontaktu

Drogi Czytelniku,
w ostatnią niedzielę 23.11.2008 r. mieliśmy uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Trafiłem na mszę świętą dla dzieci. Po ewangelii-przestrodze (Mt 25,31-46), w której padają znamienne słowa: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie.”, ksiądz zamiast kazania zebrał dzieci przed prezbiterium i pierwszego ochotnika usadził na jednym z foteli przy ołtarzu. W ten sposób chciał pokazać małym dzieciom, kogo symbolizuje król i że jego atrybutem władzy jest tron, czyli ów fotel.

Nasz młody król otrzymał zadanie powiedzieć, co zrobi, aby jego poddani byli szczęśliwi. Obiecał, że każdy dostanie jeść i pić, a także będzie mógł pracować do końca życia. Ksiądz zapytał „poddanych”, czy jak to dostaną, będą rzeczywiście szczęśliwi. Okazało się, że nie bardzo.

Wobec tego ksiądz zrobił krótki konkurs na doradcę króla, który zaraz usiadł przy jego boku. Mieli się wspólnie zastanowić, co zrobić, aby „lud” był szczęśliwy. Niestety, żaden pomysł nie przychodził im do głowy.

Wobec tego ksiądz zapytał: A co Ty byś chciał, żeby poczuć się szczęśliwy?. Zapadło milczenie i wszyscy oczekiwali, jakie to zabawki, skutery, samochody i inne bajery za chwilę wymieni król. Ale on nie wymienił żadnej z tych rzeczy.

Po chwili cicho powiedział: Ja chciałbym porozmawiać z tatą, przytulić się do mamy, powiedzieć coś siostrze, żeby posłuchała. Tako rzecze król!!! Nawet królowi potrzebne są relacje z innymi ludźmi.

Popatrz, jakże często trafiają się podobne sytuacje w dorosłym życiu. Otoczeniu wydaje się, że mamy nie wiadomo jakie oczekiwania. Tymczasem dla Ciebie może się okazać największym marzeniem chwila spędzona z drugim człowiekiem, który zainteresuje się Twoją sytuacją. Jeśli nawet nic nie doradzi, to chociaż Cię wysłucha.

O ile czujesz się lepiej, gdy możesz komuś w zaufaniu opowiedzieć o swoich problemach. Często po czymś takim rozwiązania same przychodzą Ci do głowy.

Jest i druga strona medalu. Niby oczekujesz zwrócenia przez kogoś na Ciebie uwagi i jednocześnie jesteś przekonany, że taka osoba tylko czyha, aby Cię usidlić. Owszem, zgadzam się z Tobą, że to są rzadkie przypadki, gdy ktoś pochyli się nad losem drugiego człowieka. Nic dziwnego, że to budzi Twoją czujność i nadwrażliwość, więc profilaktycznie odrzucasz wyciągniętą rękę. Ale czy w ten sposób nie tracisz szansy spotkać kogoś wartościowego?

Zastanów się na spokojnie, czy warto być aż tak podejrzliwym? Przecież co dwie głowy, to nie jedna – że zakończę uzasadnieniem dowcipu z czasów socjalizmu, dlaczego milicjant chodził z psem.

PS 1. Jeśli prowadzisz własny biznes dowiedz się jak najwięcej od Wandy Loskot i zostań członkiem Klubu Przedsiębiorcy.

PS 2. Jeśli potrzebujesz pilnie odkryć swoich 5 dominujących talentów, to mam dostęp do kodów testu StrengthsFinder. Cena na dzisiaj wynosi 147 PLN. Oczywiście dostaniesz na ten zakup fakturę VAT.

Pozdrawiam życząc sukcesów

Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

KategorieRozważaniaTagi

—————————–

Moja żona zachwycona

Drogi Czytelniku,
w czasie wczorajszej soboty miałem swoje „5 minut” i edukowałem słuchaczy ASBiRO zorganizowanej przez Kamila Cebulskiego. Musiałem ująć te 5 minut w cudzysłów, bo zrobiło się z nich 7 godzin.

Dla mnie – mimo wszystko amatora w wystąpieniach publicznych – tak długa prelekcja okazała się wielkim wyzwaniem. Nie chcę nawet myśleć, jak byli umordowani ci, którzy słuchali mnie przez tyle czasu. Jestem dla nich pełen podziwu, że mimo wszystko wytrzymali.

Miałem od nich łatwiej, bo czułem się, jak kierowca, a nie pasażer. Na pewno byłeś nieraz w sytuacji tego drugiego i zdajesz sobie sprawę, że czasami nawet nie wiesz, kiedy tracisz widok drogi, bo oczy same Ci się zamykają. Dla odmiany kierowca jest dużo bardziej skoncentrowany i w związku z tym jemu nie powinno się to przytrafić. Inaczej katastrofa!

W tym wypadku do katastrofy jednak nie doszło, mimo że tematy zagadnień dotyczących odniesienia sukcesu w życiu do ciekawych nie należą. Tak uważam, gdyż od wielu ludzi, z którymi rozmawiałem wcześniej, dowiadywałem się, że oni poszukują gotowej recepty pozwalającej szybko, bezboleśnie i bez wysiłku uzyskać pożądane rezultaty.

Tymczasem recepta nic nie da, gdyż aby odnieść w życiu sukces, należy zmienić siebie, tzn. swoje nastawienie umysłu. Według mnie to dosyć długotrwały i żmudny proces a jednocześnie niezbędny. Hołduję w tym wypadku słowom przypisywanym A. Einsteinowi: „Szaleństwem jest wciąż robić to samo i oczekiwać innych rezultatów”. Dopóki Ty się nie zmienisz, nie oczekuj, że zmienią się dotychczasowe wyniki Twojego życia.

Jedną ze słuchaczek sobotniego spotkania była Ula Czwartkowska. Ula robi przepiękne rzeczy, a mianowicie projektuje i szyje znane i cenione w Europie i krajach byłego Związku Radzieckiego suknie wieczorowe. Moja żona z zachwytem oglądała całą kolekcję.

Popatrz, jak to jest. Ula jest właścicielką renomowanej firmy i jednocześnie chce słuchać o tym, jak odnieść jeszcze większy sukces. A ilu ludzi woli siedzieć zadowolonych z tego, co ma lub – co gorsza – nawet niezadowolonych, a mimo to nie robiących żadnego wysiłku w celu zmiany swojej sytuacji. Ula, oklaski!!!

PS 1. Zawsze zachęcam do bycia członkiem Klubu Przedsiębiorcy. Bardzo dużo o prowadzeniu własnego biznesu dowiaduję się wciąż od Wandy Loskot.

PS 2. Mam wreszcie dostęp do kodów testu StrengthsFinder, pozwalającym odkryć własnych 5 dominujących talentów. Cena na dzisiaj wynosi 147 PLN. No cóż, to jest sprzedaż na fakturę, a więc występują nie tylko koszty nabycia, ale tez kwestie podatków, VAT itp.

Pozdrawiam życząc sukcesów

Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

KategorieRozważaniaTagi