2009 – brudnopis 2 – czerwiec-styczeń

 

Jak tracimy okazje

Drogi Czytelniku,
powiedz mi tak szczerze, jak często zdarza Ci się „przechodzić” obok nadarzających się okazji? Chyba raczej odpowiesz, że rzadko. Skoro tak twierdzisz, niewątpliwie masz rację.

Pozwolę sobie jednak nadal drążyć ten temat. Obawiam się bowiem, że możesz nie dostrzegać pojawiających się w Twoim życiu okazji nie dlatego, że akurat one do Ciebie nie przychodzą, ale dlatego, że one – z Twojego punktu widzenia – nie są okazją dla Ciebie.

Zatem, czy w świetle tej diagnozy dopuszczasz myśl, że jesteś dopiero na takim etapie rozwoju swojego umysłu, że nie umiesz wykorzystać wielu występujących w Twoim życiu wyjątkowych sytuacji. W rezultacie sprzyjają one komuś innemu lub przepadają bezpowrotnie.

Dlaczego tak się dzieje? Głównym powodem jest niewątpliwie brak określenia kierunku, dokąd zmierzasz, wytyczonego celu. No powiedz sam, skąd Twoja podświadomość ma wiedzieć, jak filtrować nadchodzące informacje, skoro nie podałeś jej żadnych kryteriów wyboru. W rezultacie w Twoim umyśle panuje zgiełk i rozgardiasz, a Ty zachowujesz się na swojej drodze życia jak pijany rowerzysta w stanie 8 promili na autostradzie. A potem dziwisz się, że doszło do katastrofy – nie masz oczekiwanych rezultatów.

I kogo za to winisz? Ano wszystkich, tylko nie siebie! No bo to innym lepiej się powodzi, inni mają lepszą żonę, lepszego męża, bardziej udane dzieci, mądrzejszego szefa, oddanych przyjaciół – jednym słowem cudowne życie. A u Ciebie – jakoby – tylko pod górkę i wiatr w oczy!

Jakim prawem twierdzisz, że tylko innym trafiają się okazje, a nie Tobie? A może jednak prawda jest inna? Może jednak Ty miałeś taką samą liczbę okazji jak inni, tylko je zbagatelizowałeś?

Podam taki przykład: kilkanaście dni temu dostałem maila, w którym moja znajoma poinformowała, że rozpoczyna działalność ubezpieczeniową. Wiem z doświadczenia, jak trudno jest na starcie firmy zdobyć zlecenia. Odpisałem więc, że każda z osób, która ubezpieczy się u niej, dostanie bonus w postaci dopuszczenia – w drodze szczególnego wyjątku – do biznesu dającego zwrot z kapitału ~30%. Cóż to był za błąd!

Mój odwrotny mail trafił nie tylko do adresatki maila, ale też niestety do kilku/kilkunastu osób z jej listy mailingowej. Mój odruch serca został potraktowany jako ordynarny spam.

Tak, w jednym ci ludzie mieli rację. Owszem, niechcący popełniłem spam. Moja wina i nie ma o czym mówić, więc od razu, gdy się zorientowałem, wszystkich przeprosiłem. Tylko jedna osoba przyjęła moje przeprosiny. Od pozostałych jeszcze przez parę dni przychodziły pełne oburzenia maile, że „szukam frajerów”.

Ale z drugiej strony patrząc, ci wszyscy moi antagoniści stracili bezpowrotnie okazję współpracy. Cóż z tego, że mają rację, jak nie będą mieli pieniędzy. Skupili się na względach formalnych, a nie na koncepcji biznesowej. Być może są specjalistami tej klasy, że 30% zysku w skali roku nie jest stopą zwrotu wartą ich zainteresowania.

Mnie jednak taki zysk zadowala i spotkawszy biznes dający go, zainteresowałem się nim pół roku temu i sprawdziłem na własnych pieniądzach, że tak jest w tym przypadku. Też musiałem kiedyś komuś zawierzyć, a nie odsądzać go od czci i wiary.

Więc jak Ty zaczniesz teraz traktować nadarzające się okazje?

PS 1. Zaczęła się kolejna edycja wakacyjnych konferencji Myśleć Jak Milionerzy.

PS 2. Tradycyjnie zachęcam do szkoleń i tekstów Wandy Loskot.

PS 3. Możesz wykonać test StrengthsFinder, aby odkryć swoich 5 dominujących talentów. Cena kodu dostępu wynosi u mnie 147 PLN. Otrzymasz fakturę VAT za jego zakup.

Pozdrawiam życząc sukcesów
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Komentarze: Jedna odpowiedź do “Jak tracimy okazje”

masz rację ale jest też druga strona medalu. Gdy nie zna się swoich wartości, nie ma się wizji i misji można bezustannie uganiać się za „okazjami” i skakać z kwiatka na kwiatek i nic z tego nie mieć. Zgadzam się z Tobą całkowicie, że należy mieć nakreślony kierunek, a wtedy świat nam pomaga i pojawiają się te właściwe okazje. A co do ludzi – są przewrażliwieni, w obecnym świecie bardzo trudno jest rozróżnić dobrą propozycję od oszustwa i pomyłkę od próby naciągania. Dlatego pewnie zareagowali tak negatywnie. Nie przejmuj się tym, przeprosiłeś, chciałeś dobrze dlatego nadal możesz patrzeć sobie i innym prosto w oczy – za reakcję innych nie odpowiadasz.

Dodaj komentarz

———————————–

Mów o swoich marzeniach

Drogi Czytelniku,
w ostatnich dniach byłem parokrotnie indagowany o marzenia i to w szerokim kontekście. Oczywiście najczęściej dotyczyły one obecnej sytuacji finansowej rozmówców. Cóż, w nasze świadomości – podsycanej informacjami z prasy, radia i telewizji – wciąż czai się wszechogarniające widmo kryzysu.

Nic dziwnego zatem, że tylu ludzi martwi się brakiem pieniędzy na różne wydatki, w tym zwłaszcza spłatą swoich kredytów. Ba, są też tacy, którzy znajdują się w bardzo poważnych tarapatach, ponieważ wpadli w spiralę potężnych (przynajmniej z ich punktu widzenia) długów i teraz marzą, aby ktoś ich z nich wyciągnął.

Czy zatem istnieje procedura, za pomocą której wykaraskają się z tych trudności finansowych? A może akurat Ty też szukasz odpowiedzi na to pytanie ze względu na sytuację własną, rodziny lub znajomych?

Otóż generalnie rzecz ujmując odpowiedź na Twoją kwestię istnieje i jest mnóstwo sposobów uzyskania pieniędzy. Jednakże problem polega na czymś innym. Z własnego doświadczenia i obserwacji śmiem twierdzić, że nie spełnisz swojego marzenia o zmianie własnej sytuacji finansowej, jeśli wcześniej nie zmienisz stanu swojego umysłu. Dopóki będziesz skupiać się tylko na pieniądzach (właściwie ich braku), a nie na zmianie swojego sposobu myślenia, to nic nowego nie osiągniesz.

Ten paradoks, o którym powyżej napisałem, jest niezrozumiały dla większości ludzi i dlatego są biedni. Zauważ, że nie dziwi ich, że w klasycznej matematyce 2 + 2 = 4. Natomiast w życiu spodziewają się, że być może wynik 2 + 2 = 5, może 8 czy też 13. Pięknie to ujął słowami Albert Einstein: „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów”. Czy dla Ciebie 2 + 2 zawsze = 4, czy też masz jakieś mrzonki?

Zatem wracając do Twojej sytuacji majątkowej pytam, czy aż tak bardzo pragniesz spełnić swoje marzenie, że jesteś gotów zmienić siebie, a tym samym „przekreślić” swój świat pojęć, w którym żyłeś?

Abyś lepiej zrozumiał poruszaną przeze mnie kwestię proponuję Ci ponownie zapoznać się z książką R. Kiyosakiego pt. „Kwadrant przepływu pieniędzy”. Wiem, że ją znasz, bo słyszałeś o niej z innych źródeł, a nawet do niej zaglądałeś. Co z tego, jeśli przesłanie tego dzieła jest Ci nadal obce!

Jak zapewne pamiętasz z lektury tej książki, R. Kiyosaki podzielił ludzi na tych, którzy zamieniają swój czas na pieniądze i takich, dla których pieniądze pracują. Obawiam się, że Ty wciąż zaliczasz się do tej pierwszej grupy. Jeśli nie robisz żadnego kroku w kierunku realizacji swoich marzeń, to tak naprawdę nie marzysz, tylko żyjesz mrzonkami!

Gdybyś miał prawdziwie wielkie marzenie, to byś o nim mówił na okrągło. Tylko wtedy znajdą się ludzie, którzy zechcą Ci pomóc je zrealizować lub choćby dać wskazówki, w jaki sposób możesz np. wygrzebać się z długów. Ale czy Ty znajdziesz w sobie dość siły i determinacji, aby pomóc sobie i przejść na etap realizacji marzeń?

Zachęcam Cię, abyś mówił o swoich marzeniach. Dzięki temu usłyszysz o marzeniach innych ludzi i kto wie, czy akurat nie będziesz pomagał w ich realizacji. Dzięki takiej postawie dowiedziałem się od młodej dziewczyny o jej marzeniu kompleksowego rozwiązania problemu domów dziecka, opieki nad starszymi i dręczonych matek. Co więcej, ona już ma opracowane biznesplany takich rozwiązań. Jestem pewien, że Ania zrealizuje swoje wielkie marzenie, bo nie boi się o nim mówić. A każdy z nas, kto o nim usłyszy, sam pomoże lub przekaże sprawę dalej.

Jeśli zatem i Twoje marzenie będzie odpowiednio „głośne”, to masz o wiele większą szansę je zrealizować. Krzycz więc o nim, aby wszyscy zainteresowani usłyszeli!

PS 1. Zachęcam tradycyjnie, abyś został członkiem Klubu Przedsiębiorcy zorganizowanym przez Wandę Loskot. Dzięki niemu uzyskasz dostęp do wielu niezbędnych informacji o prowadzeniu biznesu i nie tylko. Poza tym blog Wandy to rewelacja.

PS 2. Możesz odkryć swoich 5 dominujących talentów przeprowadzając test StrengthsFinder. Cena kodu dostępu wynosi u mnie 147 PLN. Otrzymasz fakturę VAT za jego zakup.

Powodzenia i udanych przemyśleń
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Komentarze: 2 odpowiedzi na “Mów o swoich marzeniach”

książki Roberta Kiyosakiego są inspirujące i muszę jeszcze raz przeczytać „Kwadrant przepływu pieniędzy”. Należę do osób, które jednak postanowiły nie sprzedawać swojego czasu. Nie jest to proste. System „zasiej i czekaj, czekaj, czekaj na zbiory” jest niezwykle trudne gdy obok ludzie dostają regularne wypłaty i „wiedzą na czym stoją” ale wiem czego chcę i mam zamiar to dobyć, bo uczucie „flow” i wolność są cudowne. (Np teraz mój tato jest w szpitalu i mogę spędzać z nim tak wiele czasu ile on potrzebuje by nie czuć się samotny i mieć dobrą opiekę – pracuję będąc u niego w szpitalu) Owszem praca nie jest tak efektywna, ale znam swoje wartości: rodzina jest ważniejsza nić pieniądze. Często praca na etacie nie daje takiej możliwości.
Co do marzeń – warto wiedzieć komu się o nich mówi, bo nie mało jest osób, które zamiast wspierać nasze marzenia będą chcieli je zgnieść. Jednak nie mam nic ważniejszego niż grupa osób, która rozumie nasze marzenia i nas wspiera.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


 

Parę słów o lojalności

Drogi Czytelniku,
podobnie jak Ty wielokrotnie przekonałem się, że o poważnych zagadnieniach mówi się niełatwo. Dlaczego? Ponieważ w pierwszej chwili są one mało interesujące dla rozmówców. Mimo to chcę dzisiaj poruszyć temat lojalności, a właściwie pewien jej aspekt.

Pytasz, skąd wziął się nagle taki temat? Otóż w ostatni piątek byłem na cyklicznym spotkaniu klubu Profeo. Jest to piękna inicjatywa niezmordowanego prezesa Grzegorza Turniaka. Tym razem ściągnął na spotkanie – jako gościa specjalnego – redaktora Bogdana Rymanowskiego. Miło posłuchać tak mądrego człowieka na żywo, a nie zza szyby telewizora i pośmiać się z wpadek, które mu się przytrafiły, zwłaszcza na początku kariery.

Poza tym jak to u Grzegorza, nieodłączną częścią spotkania są przerwy, na których nawiązujemy kontakty networkingowe. Prezes bowiem słusznie uważa, że to najlepszy sposób na zacieśnienie znajomości.

Dla jednych to okazja przedstawienia w dwóch słowach swojej oferty handlowej, dla drugich zarekomendowanie firmy lub pomysłu biznesowego, dla innych zaproszenie kogoś na śniadanie BNI, czy też zamienienie paru słów ze znaną sobie osobą. Dla mnie zaś to sposobność poznania ciekawych osobowości, mimo że nawiązywanie kontaktów nie jest moją silną stroną. Mogę Cię zapewnić, że ta część spotkań stanowi dla mnie dużą trudność i wyzwanie.

Jednocześnie jednak fascynują mnie rozmowy z ludźmi, w których drzemie ogromny potencjał i najczęściej są oni tego nieświadomi. Widzisz, jednym z moich 5 dominujących talentów jest INDYWIDUALIZACJA, a więc naturalny dar dostrzegania w każdym człowieku czegoś niepowtarzalnego. Rozmowy z takimi ludźmi dostarczają mi potem wielu przykładów, którymi ilustruję swoje prelekcje z zakresu psychologii sukcesu np. na konferencjach Myśleć Jak Milionerzy i innych pogadankach.

Właśnie wtedy podczas rozmowy z jedną z uczestniczek spotkania, która całkiem poważnie potraktowała moje słowa, że jej sposób myślenia i otwartość predestynują ją do zostania milionerką, postanowiłem napisać o szczególnym przypadku lojalności, czyli lojalności wobec siebie.

Chcę bowiem zupełnie pominąć lojalność widzianą w aspekcie marketingu, a więc lojalność klientów. To na pewno jest bardzo ciekawe zagadnienie dla specjalistów, ale ponieważ na marketingu się nie znam, więc byłoby bez sensu, gdybym na taki temat się wypowiadał.

Nie myślę też tutaj o lojalności w kategoriach politycznych. Śmieszą mnie tłumaczenia politykierów, że musieli działać lojalnie, bo była dyscyplina partyjna lub wymaga tego dobro partii. Przepraszam bardzo, czy to oznacza, że bycie wobec kogoś lojalnym ma polegać na tuszowaniu jego świństw?

Wtedy wcale nie jesteśmy lojalni. Staliśmy się co najwyżej już tylko dyspozycyjni. Dlaczego? Ponieważ wybraliśmy intryganctwo, dwulicowość, podstęp i bierność, gdyż te cechy pozwalają nam mieć władzę i pieniądze. Co gorsza, dla własnego spokoju sumienia nazywamy to lojalnością. Dzięki temu doraźnie można nawet odnieść sukces. Jednak na dłuższą metę takie otumanienie prowadzi do zaprzeczenia lojalności.

Natomiast ja mam na myśli rozumienie lojalności w aspekcie etycznym. Jest to rzetelne, uczciwe, szczere i prawe postępowanie względem ludzi, oczywiście szczególnie wobec przyjaciół i znajomych. Może będziesz zdziwiony, ale mądrzy pracodawcy cenią tę cechę najbardziej wśród swoich współpracowników. Na logikę to zrozumiałe. Wiedzę i wykształcenie, o których tak obszernie piszesz w swoim cv, możesz zdobyć – lojalność masz lub nie.

Podczas spotkania klubu Profeo błysnęła mi inspiracja, aby zapytać Cię, jak Ty postrzegasz swoją lojalność. No właśnie! Czy rzeczywiście jesteś lojalny względem siebie? Zastanów się chwilę, zanim sobie odpowiesz na tak postawione pytanie. Bo czy przypadkiem nie okaże się, że potrafisz być niezwykle lojalnym tylko wobec innych? Ty zaś jesteś na dalszym planie.

Na spotkaniach takich jak to piątkowe w klubie Profeo, nie muszę walczyć o zlecenia, bo ponad dwa lata temu straciłem pracę i postanowiłem, że już nigdy nie będę pracownikiem etatowym. Mogę za to spokojnie pogawędzić o Twoim sukcesie lub o tym, jak Ci mogę pomóc, abyś uwierzył w swoje możliwości i w pełni je wykorzystał. Jakżeż często dowiaduję się, że tak mało wiesz o sobie, o swoim potencjale sukcesu – niezależnie od tego, jak go będziesz definiował.

Mógłbyś bagatelizować ten fakt, gdyby nie to, że największy ból dla człowieka jest wtedy, gdy uświadomi sobie, że zmarnował szanse samorealizacji, bo nie chciał wziąć 100% odpowiedzialności za swoje życie. Czy zatem jesteś wobec siebie na tyle lojalny, że dla osiągnięcia swojego sukcesu gotów jesteś zmienić własne marzenia, myśli o ich realizacji, nawyki, grono przyjaciół i znajomych, treści, których słuchasz, widzisz i czytasz?

Jak widzisz, tak rozumiany aspekt lojalności polega na tym, żeby Twoje działania prowadziły nie tylko do rozwoju cudzej firmy, ale przede wszystkim do Twojego bardziej udanego życia usłanego nowymi sukcesami. Zatem będąc wobec siebie lojalnym zastanów się, kiedy wreszcie podejmiesz działania, które przyniosą Ci najwięcej pożądanych przez Ciebie rezultatów zgodnych z życiowym celem.

Bądź dla siebie lojalny i nie żyj realizacją cudzych marzeń. Zacznij spełniać własne!

Oczywiście nie mogę Ci zagwarantować, że jeśli nawet bardzo uważnie zanalizujesz ten wpis i wypływające z niego inspiracje, to Twoje bieżące problemy całkiem znikną. Ale myślę, że te kilka cennych wskazówek, które pozwoliłem sobie udzielić, stanie się zarzewiem Twoich fantastycznych przemyśleń. Wg mnie to bardzo ważny aspekt początku Twojej drogi rozwoju.

PS 1. Możesz uniknąć wielu błędów w życiu prywatnym i zawodowym, jeśli skorzystasz z porad biznesowych Wandy Loskot zostając członkiem Klubu Przedsiębiorcy.

PS 2. Test StrengthsFinder umożliwia odkrycie Twoich 5 dominujących talentów, co może pomóc wybrać własną drogę sukcesu. Cena kodu dostępu do testu wynosi u mnie 147 PLN. Możesz otrzymać fakturę VAT za jego zakup.

Pozdrawiam życząc sukcesów
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Komentarze: 3 odpowiedzi na “Parę słów o lojalności”

Edytowałam wypowiedź, zamieniając moralność jako niejednoznaczne słowo na etyka i wyszedł mały błąd:

/…/ Może ktoś nie mieć pojęcia o lojalności i etyce /…/

Pozdrawiam cię serdecznie, mój ulubiony klubowiczu Wandy, Grażyna :- )

Witaj Jurku :- )

Aż mnie przyciągnąłeś tu do komentowania tą „lojalnością”, a właściwie, podpisania się rękami i nogami pod ważnością słowa lojalność w sensie etycznym, bo ja mam hopla na punkcie lojalności :- )

Tylko nie bądź taki bezwzględny, że lojalność się ma albo nie i nie załamuj dobrych ludzi, którzy potykają się o swoje nielojalne czyny. Jeśli się ich potem wstydzą, to z czasem nauczą się lojalności.

Wydaje mi się, że lojalność jest ściśle związana z własnym kodeksem etycznym i wiedzą na ten temat i drogowskazami ze strony charyzmatycznych „lojalnych” ludzi, mentorów.
Może ktoś nie mieć pojęcia o lojalności i etyki, bo nie nauczył się tego w domu, a w szkole to raczej się spotyka z horrorem i antyprzykładami ze strony zwykłych nauczycieli…

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Ważne, ważkie słowa traktujące o najważniejszym aspekcie życia.

Przed ślubem syna zastanawiałem się co dla mnie jest ważne i co chciałbym jemu ofiarować. Co chciałbym ofiarowywać bliskim, przyjaciołom, znajomym, klientom. I przyszły na myśl słowa dwa: miłość i uczciwość.

Miłość do siebie i uczciwość wobec siebie i o tym drugim aspekcie pisze Jurek, nazywając uczciwość lojalnością. Uczciwość wobec siebie. Uczciwość wobec systemu wartości. Uczciwość wobec przekonań. Uczciwość wobec swojej wiary.

Dzięki Jurku za dobre słowa
Andrzej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

—————————

Projekt 2cc

Drogi Czytelniku,
wyobraź sobie, że w ostatnich tygodniach byłem wielokrotnie nagabywany z różnych źródeł: a to z Profeo, a to z GoldenLine, a to mailowo , a nawet telefonicznie, do przystąpienia do projektu 2cc. Ci którzy mnie lepiej znają, wiedzą, jak jestem niezwykle ostrożny w łykaniu tego typu „nowości”. Cóż, doświadczenie życiowe podpowiada mi być bardzo sceptycznym w odniesieniu do tego typu przedsięwzięć.

Czym zatem jest ten projekt 2cc – przynajmniej tak, jak go zrozumiałem? Otóż jest to koncepcja rekomendowania nowych uczestników funduszy inwestycyjnych w zamian za odpowiednie prowizje. W rzeczy samej trudno się doczepić do czegoś, co przypomina program partnerski. A jednak mój największy niepokój budzi właśnie to, że ten układ wygląda na quasi piramidę.

W projekcie 2cc wykorzystuje się dwójkowy system prowizyjny. To sztywny system, w którym trzeba przyłączyć dwie osoby – taka prawa i lewa noga. Każda z nich znowu przyłącza dwie następne i tak dalej. Jest to ściśle określona struktura. Jeśli masz więcej klientów niż dwóch, musisz ich przypisać do schematu, w którym akurat są wolne miejsca. W konsekwencji daje to ciąg geometryczny liczby uczestników: 1, 2, 4, 8, 16 itd.

Rzeczywiście, po pewnym czasie tak utworzona struktura „dwójkowa” staje się gigantyczna. Szkopuł jednak tkwi w tym, że prowizje zależą tylko i wyłącznie od napływu „świeżej krwi” – nowych członków funduszy inwestycyjnych. Jeśli ich nie ma, rozwój tej quasi piramidy załamuje się. No bo brakuje źródła środków finansowych do podziału. W rezultacie Ty nabiłeś funduszowi kabzę, a sam oczami świecisz przed swoim przyjacielem, którego wciągnąłeś do funduszu, jeśli on nie ma zysków.

Kolejna wątpliwość, jaka wiąże się z tym tematem, to kwestia powierzenia na wiele lat swoich ciężko zapracowanych pieniędzy. Owszem, jeśli jesteś mało przedsiębiorczy i sam nie umiesz pomnożyć swoich pieniędzy, to niejako jesteś, a przynajmniej byłeś skazany np. na giełdę, czy fundusze inwestycyjne. To często lepsze zagospodarowanie pieniędzy niż trzymanie ich w banku.

Ale sytuacja na rynku dramatycznie się zmieniła. Należę do osób, które uważają, że obecny kryzys finansowy będzie trwał latami. A zatem trzeba też diametralnie zmienić podejście do swoich pieniędzy. Sytuacja na rynku finansowym jest dynamiczna, więc lokowanie pieniędzy na wiele lat w funduszu, z którego nie możesz ich wyjąć, uważam za duży błąd. Doprawdy, już lepiej trzymaj te pieniądze „w skarpecie”. W dobie kryzysu natychmiastowy dostęp do gotówki daje często fantastyczne okazje biznesowe.

Dla większych ryzykantów polecam forex. Trzeba tylko pamiętać o 2 sprawach. Po pierwsze, nie inwestuj na nim sam, bo 96% ludzi traci wtedy swoje pieniądze. Po drugie, nie bądź chytry i daj prowizję takim partnerom, którzy w Twoim imieniu zarobią. W przypadku forexu masz możliwość znaleźć takie platformy, gdzie możesz w każdej chwili wycofać swoje pieniądze. Polecam tę formę zarabiania dla mało przedsiębiorczych, którzy jednak mają wolne środki finansowe z innych źródeł.

Kolejna moja wątpliwość związana z projektem 2cc to brak programu edukacyjnego. Rzeczywiście, może go nie być, skoro w założeniach mówi się, że wystarczy przyłączyć 2 uczestników, aby zostać milionerem. Statystycznie jest to możliwe, bo jeden z kandydatów będzie miał wadę wymowy i nie umie powiedzie „NIE!”, a drugi ma sprawę do załatwienia u Ciebie i taktycznie się przyłączy.

Czy zdajesz sobie jednak sprawę z faktu, że bycie milionerem wymaga przeprogramowania Twojego umysłu? To jest najtrudniejszy i najbardziej żmudny element tego etapu życia, gdyż integralnie związany jest ze zmianą Twojej osobowości. Bez programu edukacyjnego – bez Twojego rozwoju osobistego – nie osiągniesz sukcesu finansowego. To nastąpi tylko wtedy, gdy zmienisz swój dotychczasowy sposób myślenia. W przeciwnym wypadku już dawno byłbyś milionerem, a nie jesteś!

Co więcej, badania pokazują, że 98% „szczęśliwców”, którzy w łatwy sposób zdobyli majątek wygraną w totolotka, ruletkę czy loterię itp, wkrótce jest w znacznie gorszej sytuacji. Zostają z długami i przyzwyczajeniem do życia na niespotykanym poziomie. Dramat – ich umysły nie nadążyły za sytuacją, która ich przerosła.

Jeśli chodzi o mnie, na pewno nie wejdę w coś takiego jak projekt 2cc. Nie widzę dla siebie żadnych korzyści w tym temacie. Jednakże szanuję Twoje prawo do robienia ze swoimi pieniędzmi wszystkiego, co zechcesz. To jest Twój wybór, a nie mój. Jednocześnie czułbym się podle wobec Ciebie, gdybym bezkrytycznie podchodził do wszystkich propozycji rynkowych i nie dzielił się z Tobą swoimi przemyśleniami.

W kwestii formalnej, mam dosyć wnikliwy stosunek odnośnie istniejących MLM-ów. Uznałem, że to obecnie niezbędny element rynku. Uważam też, że ktoś, kto nie odnosi sukcesu w tej formie biznesu, powinien mieć pretensje raczej do siebie. Mógł przecież wybrać właściwe grono osób tworzących daną sieć lub – co jest znacznie częstszym przypadkiem – budować sieć wg wzorców wypracowanych latami przez liderów, a nie po swojemu.

Cóż, prawidłowo funkcjonujący MLM to klasyczny kapitalizm. Ludzie, którzy w nim pracują, jeśli tylko będą stosować się do zasad systemu i nie zrezygnują za wcześnie, na pewno odniosą wymarzony sukces. A rezultaty społeczne i finansowe są w MLM niewspółmiernie duże w stosunku do pierwotnych wyobrażeń uczestnika.

PS 1. Tradycyjnie zachęcam Cię, abyś nie uczył się tylko na własnych błędach, lecz skorzystał z porad biznesowych Wandy Loskot zostając członkiem Klubu Przedsiębiorcy.

PS 2. Test StrengthsFinder pozwoli Ci szybko odkryć swoich 5 dominujących talentów, co może być decydującym czynnikiem wybrania własnej drogi sukcesu. Cena kodu dostępu do testu wynosi u mnie 147 PLN. Możesz otrzymać fakturę VAT za jego zakup.

Pozdrawiam życząc sukcesów
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Komentarze: 14 odpowiedzi na “Projekt 2cc”

Oj jak czytam o 2cc, rentier.dk i Amber itp. to przypomina mi się taki debil Sławek M. z Łęk co był wielbicielem tychże i naciął masę ludzi na sporą kasę a dziś robolem jest nie milionerem i rżnie wielkiego ego. Dla mnie to wszystkie takie firmy to oszuści!

O rety, nie spodziewałem się, że po tylu latach Ktoś zajrzy do tego wpisu na blogu. Niestety, wygląda na to, że miałem rację i potwierdziły się moje obawy związane z Projektem 2CC.

Witam serdecznie
Nie będę komentował Twoich wypowiedzi Jerzy. Podam tylko fakty:
– do dzisiaj w Polskim Towarzystwie Usług Finansowych (organizator Projektu 2CC) prawie 3300 klientów zainwestowało pond 100 mln złotych
– wszyscy posiadają Programy Inwestycyjne AXA lub Aegon i dzięki swoim inwestycjom zarobili od 18 do nawet 68% w ciągu tych 19 miesięcy (od Twojego wpisu- maj 2009)
– większość z nich zaangażowała się w Klubie Klienta 2cc i zarobiła DODATKOWO od 2000 do nawet 100000 zł, z których podatek wpłynął do Skarbu Państwa
– przed Twoim wpisem odbywały się szkolenia (nie miałeś na ten temat wiedzy – wystarczyło się zapytać). Odbywają się nadal – przeciętnie 4 do 8 szkoleń miesięcznie dla każdego chętnego klienta, w różnych rejonach kraju, najczęściej sfinansowane przez PTUF.
– Projekt rozwija się świetnie już od 3 lat – gdyby był nielegalny to dawno byłby na czarnej liście KNF-u
Pozdrawiam – Andrzej

Witaj Jerzy,

nie spodziewałem się tak długiej odpowiedzi. 🙂

Żeby się nie rozdrabniać – w tym momencie podzielam większość Twoich przekonań – rozwinąłeś swoją myśl. Tym bardziej, że to po prostu Twoja opinia. Często jednak w tego typu opiniach jest wyrażany osąd totalnie subiektywny, co jest w 100% OK, jednak można odnieść wrażenie, że jest to prawda ostateczna, a przedmiot dyskusji (w tym przypadku MLM), to naciąganie/oszustwo/itp.

Podam tutaj kolejny, mam nadzieję trafny przykład. Wspomniałeś o zamrożeniu pieniędzy. Są legiony ludzi, którzy właśnie dokładnie to chcą zrobić – zmusić się do zamrożenia pieniędzy, bo są na tyle uczciwi przed samymi sobą, że wiedzą, że te pieniądze wydadzą, jeśli ich w jakiś sposób od siebie nie odsuną.

Kolejny podany przez Ciebie przykład – inwestycja w siebie, zamiast w fundusze – tutaj znowu 100% zgody. Jest to jednak osąd z perspektywy Twojej osoby – osoby ambitnej, chcącej się rozwijać i uczyć. Niestety (a może na szczęście?) nie wszyscy tacy są i to też trzeba uszanować. Niektórym się nie chce rozwijać, nie chce uczyć inwestowania, są zadowoleni z tego co mają i mają do tego święte prawo. M.in. dla takich ludzi przysłużyć się mogą fundusze. Odłożą przymusowo pieniądze, nauczą się oszczędzać, a jak dobrze pójdzie, to pomyślnie pomnożą kapitał. A jeśli mogą się wspomóc jakimś systemem MLM i polecając produkt/usługę innym osobom zarobić dodatkowo (w końcu robimy to na co dzień za darmo!), to czemu nie? 🙂

Cały czas spotykam się z polemiką na temat tego czy MLM jest dobry czy zły. Moim zdaniem, powinno się zmienić pytanie przewodnie na to, „dla kogo MLM jest dobry, a dla kogo zły”. Bo tak jak podany w moim przykładzie nóż czy piła łańcuchowa – nie są one dobre ani złe – można natomiast dobrze, lub źle się nimi posługiwać.

Witaj Krystianie,
jestem Ci wdzięczny za komentarze do wpisu na moim blogu, dzięki czemu będę mógł jeszcze bardziej wnikliwe przedstawić swoje racje w kwestiach funduszy inwestycyjnych, forexu i MLM.

Otóż po pierwsze, wcale nie jestem przeciwny jakiejkolwiek formie inwestycyjnej. Jeśli ktoś chce swoje pieniądze inwestować w funduszach i często nie mieć dostępu do swoich pieniędzy przez kilka/kilkanaście lat, z pewnością ma do tego prawo. Uważam jednocześnie, że ja też mam prawo wytknąć to, co mi się w funduszach nie podoba. Instytucje zarządzające funduszami wyszarpią zawsze swój haracz, a klient może stracić, bo to on wyłącznie ponosi ryzyko zmian na rynku, co jest dużą niesprawiedliwością. Głoszę niepopularne hasło: zamiast pakować latami po kilkaset złotych miesięcznie, aby zebrać profity za 30-40 lat, zainwestuj je w swój rozwój osobisty i po kilku latach jesteś niezależny finansowo.

Po drugie, rzeczywiście chyba zbyt słabo przestrzegałem przed forexem. Wydawało mi się, że jasno mówię o ryzyku, że jest ono zdecydowanie większe niż w przypadku funduszy inwestycyjnych i jak duży odsetek „grających” ponosi straty. Widocznie jednak było za mało przestróg, skoro odniosłeś wrażenie, że ja bezkrytycznie polecam forex. Przeciwnie, moim zamiarem było wskazać, aby nie „bawić się” forexem samemu. Świetne jest Twoje porównanie ryzyka na funduszach i forexie. W pełni zgadzam się, że fundusze to zabawa nożem, a forex jest zabawą piłą łańcuchową WŁĄCZONĄ!

Po trzecie, nie było moim celem przekreślania a priori systemów MLM jako takich. Usiłowałem jedynie zwrócić uwagę, że to, co jest często przedstawiane jako MLM w rzeczywistości jest kantem i oszustwem. Wielu ludziom przedstawia się MLM jako sposób na łatwe i szybkie pieniądze. Owszem, zdarzają się geniusze, którzy szybko potrafią zbudować i utrzymać strukturę. W większości przypadków MLM to jednak mozolna i ciężka praca, zwłaszcza nad sobą. Cóż, zmienić się w lidera jest niełatwo, ale warto nim być. Nie da się tego zrobić bez odpowiedniego programu edukacyjnego i dopiero teraz wiele firm działających na zasadzie MLM zaczęło dostrzegać ten problem.

Mam nadzieję, że po tych wyjaśnieniach uznasz, że jest pewna zbieżność w naszych poglądach na sprawy biznesowe.

Pozdrawiam życząc sukcesów,
Jerzy

Poza ogólnym, kontrowersyjnym wydźwiękiem tego tekstu, zastanawia mnie szczególnie jedna kwestia…
Jak można odradzać korzystania z funduszy inwestycyjnych, a zaraz w następnym akapicie doradzać inwestowanie na Forex.
To tak jak powiedzieć dziecku: nie baw się tym nożem! – a następnie polecić mu zabawę piłą łańcuchową…

Ogólnie rzecz biorąc nie zgadzam się z Twoim podejściem do MLM i do funduszów, ale chciałem podkreślić jedną szczególną rzecz, jaka mnie zaciekawiła. Mianowicie straszenie funduszami inwestycyjnymi w jednym akapicie, a potem polecanie zabaw na Forexie, stanowi dla mnie swego rodzaju kuriozum, o ile nie oznacza po prostu nieznajomości tematu. To tak jakby mówić dziecku: nie baw się nożem! – pobaw się lepiej piłą elektryczną.
Również pisanie o zamrażaniu pieniędzy w funduszach jest mylące. Jest to stwierdzenie uogólnione i fałszywe.
Właściwie mógłbym podważyć każdy zarzut w stosunku do MLM i funduszów, jaki tutaj postawiłeś, ale nie będę tego robił, bo o tym już napisano setki tekstów. Jeśli jednak ktoś jest zainteresowany innym punktem widzenia, to chętnie odpowiem na pytania.

PS: Nie mam nic wspólnego z 2cc i nie wiem właściwie co to jest.

Z wypowiedzi tutaj, odnoszę wrażenie, że właściwie nie macie pojęcia o projekcie 2cc, o mlm również. Polecam zapoznanie się z tematem przed jego oceną.

Zawsze ogarnia mnie duże przygnębienie kiedy inteligentny człowiek mówi/pisze, że lepiej trzymać pieniądze w skarpecie niż funduszach inwestycyjnych.

Zwłaszcza kiedy dużo pisze o edukacji finansowej.

Pozdrawiam

Przeczytalam list o inwestowaniu w fundusze inwestyczyjne to mnie nie interesuje, , bo po 1 nie mam zbednych pieniedzy, po 2 tak jak Ty nie lubie ryzyka.
Zrobilam co innego posluchalam Susan Boyle nie po raz pierwszy i nie ostatni. Teraz tyle razy ciagle wkolko slucham Susan, ze nagle uswiadomilam sobie, ze w mieszkaniu smierdzi. Postawilam sobie garnuszek, zeby woda sie ugotowala i zrobie sobie jajka na miekko. Wydaje mi sie, ze garnuszek do wyrzucenia, ale tego nie zaluje. Ta niepozorna kobieta i malo atrakcyjna dala mi wiare, ze w kazdym wieku mozna cos robic. Ona ma sile. Trzymam za nia kciuki. Ona dala cos wiecej – miliony ludzi na calym swiecie uwierzyli, ze swiat dla kazdego z nas stoi otworem bez wzgledu na wiek i wyglad.

Z zainteresowaniem slucham kursu Wandy Loskot i czytam interesujacy e-book ” Czas na zmiany” Lukasza Milewskiego

Pozdrawiam z dalekiego Kolorado

Magda

Witaj Jurku!
O MLM można by długo. Co jest oszustwem i wykroczeniem w tego typu biznesach, to że tylko nieliczni mogą zarobić i o tym trzeba mówić.

Żeby zarobić tak jak piszesz trzeba stać się przedsiębiorcą, i nauczycielem. Bardzo dobrym nauczycielem, a jak piszesz w systemie brak jest dobrego nauczania i to jest jego największym brakiem-czytaj nadużyciem.

Żeby stać się przedsiębiorcą potrzebujesz zmiany na poziomie swojej tożsamości, ale też potrzebujesz stać się dobrym uczniem i nauczycielem. Jest to droga mniej więcej na pięć lat. Po takim czasie możesz śmiało powiedzieć, że zbudowałem swój biznes.

Być może też przy okazji jest łamane prawo. Jeżeli tak, to system jest nielegalny, a jeżeli jest legalny to wiedza jaką potrzebuje zdobyć adept systemu jest ogromna.

Wszelkie uproszczenia i tak zwany skrót (szybka kasa) to mit. A poza tym system jak każdy jest ok dla tych, którzy w niego uwierzą. Jednak wiem z doświadczenia, że ta wiara jest często falszywa.

To znaczy ludzie prawdziwie wierzą tylko tak naprawdę nie wiedza w co wierzą. Tak naprawdę ludzie się napalają. To jest ta iluizja. Napalenie podczas pokazu systemu. Tu może tkwić największa manipulacja umysłami i uczuciami zebranych.

Podejmujesz decyzje żeby wejść do systemu i to koniec Twojej biznesowej przygody.

Bycie dobrym doradcą inwestycyjnym jest też tylko byciem doradcą a nie inwestorem, a tu nagle klienci systemu stają się inwestorami o inwestowaniu nie mając zielonego pojęcia.

Tak naprawdę nikt w tym systemie o inwestowaniu nie ma zielonego pojęcia, bo gdyby miał to by go tam nie było. Sam wiedziałby co zrobić by pieniądze zaczęły dla niego pracować. Jest to poważna praca i jak każda praca wymaga sporych umiejętności. Umiejętności, których nie ma doradca inwestycyjny.

Takie umiejętności ma inwestor.

Tak więc taki system mogę potraktować tylko jako źródło zarabiania a nie inwestowania. A jako źródło zarabiania to już staje się biznesem.

Zanim więc wejdziesz do takiego systemu zobacz. Kto jest Twoim nauczycielem, od którego nauczysz się tego biznesu. Najlepiej żeby już odniósł sukces, a nie tylko o tym gadał.

Zobacz czy system wartości Twojego nauczyciela jest zgodny z Twoim, przynajmniej w niektórych aspektach.

Zobacz czy jest szczery. Czy może zostać Twoim przyjacielem. Kieruj się sercem a nie rozumem, bo rozum ciebie zmyli.

A poza tym system jest etyczny w takim samym stopniu jak etyczny jesteś Ty.

Andrzej Hanisz
http://www.andrzejhanisz.pl

2cc to tylko 1 z 4 żródeł przychodu w opisywanym systemie. Te źródła to część planu marketingowego, bedącego swoistym majstersztykiem. Chylę czoła dla jego twórców.
Sam produkt oferowany w oparciu o ten system jest specyficzny. Oczywiście są pewne plusy i na pewno niektóre osoby mogą na nim skorzystać, ja jednak nie polecałbym go nikomu, kto chce się dorobić a nie tylko zabezpieczyć przez inwestowanie.
Co do odnawialności we wcześniejszych postach, ona po prostu przenosi „środek ciężkości” systemu z MLM na DS (sprzedaż bezpośrednią). Na miejscu agentów, którzy i tak to sprzedają na pewno bym się włączył (po co zarabiać mniej jak można więcej ;-). Sam również się nie włączę, przynajmniej do czasu wprowadzenia ciekawszych produktów, albo do czasu zwerbowania do 2cc, już działających na tym rynku agentów. Pozdrawiam serdecznie

Witaj!
Uwazam, że produkt sprzedawany w tej formie musi być
produktem tzw. „odnawialnym”.
Czyli, że konsument może dany produkt nabyć wiele razy.
Po co starać sie o nieskończona ilośc klientow kiedy mozna
mieć mniejsze grono kupujących (zawężenie grupy docelowej) i wiernych klientów. Niektórzy z nich zostaja Twoimi partnerami handlowymi lub polecają swoich znajomych.

W systemie, o którym piszesz mozna łatwo sie zgubić.
Pilnowanie tego aby „dwójki” dzialaly po pewnym czasie staje się niemożliwe i wszystko się skończy.

Takie jrst moje zdanie.
Chetnie przeczytam opinie kogoś, kto ma odmienne poglądy na temat zadany przez Jurka.

Pozdrawiam wszystkich.
Pawel Nieznański.

Witaj Jurku. Znam Cię już od dawna ( choć nie osobiście) poprzez wspólnych znajomych i Twoje działanie.
Bardzo się cieszę, że poruszyłeś ten temat na łamach swojego bloga, bo sprawa tego systemu partnerskiego ( czy też MLM) od dawna nie daje mi spokoju. ( Chociaż MLM uwielbiam i sama działam od roku )
TO NIE PIERWSZY program w tym stylu – niestety.
Ja jestem brokerem – doradcą klienta i abym mogła polecać produkty finansowe i ubezpieczeniowe, zgodnie z ustawą mam zdany odpowiedni egzmin w ministerstwie. Podobnie agenci ubezpieczeniowi – mają licencje.
Wtedy dopiero należy nam się prowizja za dany produkt. Jeśli korzystam z rekomendacji i poleceń od moich klientów i mam następnych klientów – to ta prowizja jest nadal moja. Mogę podziękować klientowi za rekomendację ( niektórzy dziękują w postaci pieniężnej 🙁 ) – lecz TO NADAL JA odpowiadam za klienta.
NIE MA PODSTAW PRAWNYCH do wynagrodzenia i odpowiedzialniści osób, które polecają produkty finansowe.
Drugą dla mnie istotną sprawą z punktu widzenia MLM jest to, że sprzedawany jest produkt, który jest WIELOLETNI. A przecież w MLM jest ważna ODNAWIALNOŚĆ produktu i to, że klient może ten produkt kupować i zużywać i jak chce – to może przestać kupować. – Produktu inwestycyjnego NIE można tak sobie przestać „używać”. Klient wielokrotnie jest zostawiony samemu sobie i to NA WIELE LAT.
To takie moje pierwsze przemyślenia, na razie.
pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


 

Wanda moim źródłem inspiracji

Drogi Czytelniku,
wiele osób pyta mnie co jakiś czas o Wandę Loskot. Ba, niektóre z nich mają wręcz do mnie pretensje, że w swoim blogu jestem „monotematyczny” i bardzo rzadko podaję linki do witryn innych doradców biznesowych.

Co więcej, są też tacy, którzy z uporem maniaka twierdzą, że przez jakiś czas korzystali z jej porad i nic im one nie dały. Na szczęście jestem przygotowany na takie zarzuty i od razu pytam, czyje rady im pomogły. Wyobraź sobie, że wtedy zawsze do tej pory otrzymywałem odpowiedź, że porady innych znawców biznesowych też akurat okazały się do niczego.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że czasami coś Ci nie wychodzi tak, jak sobie zaplanowałeś. Dlaczego jednak za konkretne niepowodzenie chcesz winić osobę trzecią? Znam odpowiedź: „Tak jest najłatwiej!”.

Widzisz, doskonale Cię rozumiem, bo też kiedyś tak postępowałem. Wydawało mi się, że cały świat sprzysiągł się przeciwko mnie, aby mi dokopać. Obecnie wydaje mi się wprost niemożliwe, że tak postępowałem jeszcze kilkanaście miesięcy temu, gdy rozpocząłem swoją drogę do sukcesu.

Dopiero Wanda uświadomiła mi za pomocą swoich materiałów edukacyjnych i rozmów z nią, gdy przyjeżdżała do Polski, jak i korespondencji z jej wychowankami biznesowymi, że to ja partoliłem swój biznes. Byłem za słaby w stosunku do wymagań rynku. Nic dziwnego, bo 30 lat pracy zawodowej na etacie odcisnęło swoje piętno.

Dopiero gdy sam zacząłem się zmieniać pod względem wiedzy i umiejętności, zaczęły zmieniać się rezultaty. Oczywiście wiem, ile mi jeszcze brakuje, ale przynajmniej na pewno opuściłem obszar nieświadomej niekompetencji biznesowej.

Wiesz, wielu z nas popełnia ten błąd, że od doradców klasy Wandy Loskot oczekuje gotowych rozwiązań dla swojego biznesu podanych „na tacy”. Tymczasem to tylko Ty odpowiadasz za to, w jaki sposób skorzystasz z udzielonych Ci porad i zasad odniesienia sukcesu w branży, na którą się zdecydowałeś.

Moim zdaniem tak na prawdę najważniejsze są umiejętnie podawane inspiracje. I właśnie ostatnio Wanda podesłała mi link z występu Susan Boyle w brytyjskiej wersji programu „Mam talent”. Zobacz sam, jak można kogoś skrzywdzić swoim uprzedzeniem do danej osoby. Chyba nie chciałbyś być w skórze tych trojga recenzentów, którzy pokpiwali sobie ze starszej pani. Do czasu!!!

Życzę Ci, żebyś i Ty odniósł kiedyś tak spektakularny sukces. Nie tylko dla własnej satysfakcji, ale po to, aby pokazać niedowiarkom, że Ty jesteś kimś wyjątkowym. Kimś, kto też wykorzysta swoją szansę jak Susan Boyle.

Zapamiętaj proszę, że jej występ w brytyjskiej telewizji nie jest kwestią przypadku. Ona przybliżała się do niego latami. I była gotowa zawalczyć w odpowiednim miejscu i czasie o swój sukces, gdy pojawiła się jedyna w swoim rodzaju okazja.

Dzięki Wando za informacje o takich niepozornych ludziach sukcesu jak Susan. Po takim występie wróżę jej osobiście grube miliony w dowolnej walucie i co więcej, jestem pewien, że one jej nie zniszczą, bo na nie zasługuje.

PS 1. Tradycyjnie zachęcam, abyś został członkiem Klubu Przedsiębiorcy. Warto mieć stały dostęp do niezbędnych informacji o prowadzeniu biznesu. Na razie nie masz szans załapać na kurs Zarabiaj Na Wiedzy. Czas zapisów minął, więc bądź czujny następnym razem.

PS 2. Tradycyjnie zachęcam do przeprowadzenia testu StrengthsFinder, abyś odkrył swoich 5 dominujących talentów. Ty też jesteś skazany na sukces, tylko czy w to wierzysz? Tak przy okazji, cena kodu dostępu wynosi u mnie 147 PLN. Otrzymasz fakturę VAT za jego zakup.

Pozdrawiam życząc sukcesów
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Dodaj komentarz

—————————————-

Wielkanoc A.D. 2009

Drogi Czytelniku,
nadszedł czas składania tradycyjnych życzeń wielkanocnych. A więc i ja życzę Ci wszelkiego spokoju i radości, a także dobrego wypoczynku w gronie rodzinnym podczas Świąt Wielkiej Nocy. Jeśli pragniesz zdrowia i pomyślności bądź sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym, też Ci tego życzę. O barankach, kurczaczkach, pisankach i dyngusie również pamiętam.

Jednocześnie dzisiaj, w Wielki Piątek, pragnę, abyś uświadomił sobie, że zawsze możesz się podnieś nawet z największego upadku. Co więcej, musi wręcz obumrzeć to coś w Tobie, które doprowadziło Cię do sytuacji, z której chcesz właśnie teraz wydobyć się. Jak chcesz to zrobić, jeśli użalasz się wciąż nad sobą?

A już pojutrze jest Dzień Chwały. Zastanawiasz się, co musisz zmienić w swoich dotychczasowych działaniach, aby mieć inne, wspaniałe rezultaty? Czy towarzyszy Ci Nadzieja?

Pytam, bo wg mnie wygrasz tylko wtedy, gdy wierzysz w swoje zwycięstwo. Jeśli nie wierzysz w nie, już przegrałeś na starcie. I pamiętaj, że za zwycięstwo zawsze jest cena. Oczywiście na szczęście nie tak straszna, jak ofiara Chrystusa. Jednak czy jesteś gotów zapłacić cenę za swój sukces?

Wielkanoc to czas refleksji. Odpowiedz więc sobie w ciszy i spokoju na postawione dzisiaj pytania. I niech Twoje własne wnioski z przemyśleń będą inspiracją do zmiany na lepsze. Ba, dużo lepsze rezultaty.

Pozdrawiam życząc sukcesów
Jerzy

KategorieRozważaniaTagi


 

Historyczne reminiscencje

Drogi Czytelniku,
tydzień temu we wtorek byłem na kolejnym konwersatorium TQM u prof. Andrzeja Blikle. Tym razem Profesor wykorzystując tezy Marcusa Buckinghama i Donalda O. Cliftona podane w książce „Teraz odkryj swoje silne strony” przedstawił wykład pt. „Jesteś lepszy niż myślisz”. Ta prelekcja była po „liftingu”, bo tematykę talentów słyszałem na konwersatorium Profesora już w 2007 r.

Dla mnie miało jednak miejsce inne wydarzenie. Otóż na wykładzie Profesora zjawił się też Zbigniew Bujak. Młodemu pokoleniu to nazwisko niewiele mówi. Niestety!!! A to przecież Człowiek-Legenda.

Dla mnie pozostanie on na zawsze bohaterem „Solidarności”, a właściwie tej części społeczeństwa, która nie chciała utożsamiać się z władzą PZPR, czyli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Tak, tak, był kiedyś taki twór.

Młodym ludziom, jak i starym, którzy nie chcą za bardzo pamiętać tamtych czasów, przypominam zatem, że Zbigniew Bujak był najdłużej ukrywającym się przywódcą podziemnej Solidarności, która została zdelegalizowana po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r.

Niestety, teraz już o tym zapomnieliśmy, a przecież ile było wtedy radości, gdy nie udało się Go ubecji przez lata złapać. A jeszcze bardziej wtedy, gdy go w stanie wojennym złapali, a On im uciekł. To nas – jako społeczeństwo – bardzo podtrzymywało na duchu w tych paskudnych czasach zniewolenia.

Zbigniew Bujak jest moim rówieśnikiem. Nigdy wcześniej z nim się nie spotkałem, bo nasze drogi były zupełnie inne. I może dlatego czułem we wtorek niezwykłą satysfakcję, że temu Człowiekowi mogłem uścisnąć prawicę w hołdzie za te jego najlepsze lata życia, które oddał społeczeństwu, w tym mnie, właśnie wtedy w stanie wojennym i po nim.

I właściwie nie wiem, jak to się dzieje, że Człowiek o takim morale, o takiej charyzmie, jak wspomniałem wcześniej – bohater, legendarny przywódca, został spławiony na boczny tor przez naszych bonzów polityki. Czy doprawdy stać ten kraj na pozbywanie się ze swojej elity takich ludzi jak Zbigniew Bujak? Cóż to za marnotrawstwo!

Szkoda, że za to, co dla mnie On pośrednio zrobił, mogę mu tylko uścisnąć rękę i podziękować. Tylko na taki mały gest mogłem sobie pozwolić, gdy dane mi Go było spotkać na wykładzie prof. A. Blikle. Niech więc chociaż na pamiątkę tego spotkania z Nim pozostanie ten wpis na blogu.

PS 1. Zachęcam, abyś został członkiem Klubu Przedsiębiorcy zorganizowanym przez Wandę Loskot. Lada dzień zapisy, dzięki czemu uzyskasz dostęp do wielu niezbędnych informacji o prowadzeniu biznesu. Tylko dziś i jutro w środę 1.04.2009 zapisy na unikalny kurs Zarabiaj Na Wiedzy.

PS 2. Przeprowadź test StrengthsFinder, aby odkryć swoich 5 dominujących talentów, na temat których był wykład prof. A. Blikle. Cena kodu dostępu wynosi u mnie 147 PLN. Otrzymasz fakturę VAT za jego zakup.

Pozdrawiam życząc sukcesów
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

KategorieRozważaniaTagi

———————————–

Shakeout

Drogi Czytelniku,
w ostatnich dniach zetknąłem się parę razy ze słowem „shakeout”. Musze Ci się przyznać, że przez tyle lat swojego życia nigdy wcześniej o nim nie słyszałem. Okazuje się, że to bardzo specjalistyczne słówko, nie tylko z dziedziny ekonomii.

Z racji technicznego wykształcenia skojarzyło mi się to określenie z wytrząsarką. Możliwe, że wiele lat temu na początku kariery inżynierskiej usłyszałem je podczas delegacji do roszarni, gdzie jakaś firma zagraniczna robiła rozruch linii do czyszczenia lnu.

W moim ulubionym słowniku angielsko-polskim Fundacji Kościuszkowskiej słowo shakeout tłumaczone jest jako kryzys giełdowy (podczas którego drobni spekulanci zostają usunięci z rynku). Może też ono oznaczać kompletą przebudowę lub reorganizację.

Niewątpliwie najwięcej światła na ten temat uzyskałem dopiero po wklepaniu frazy „shakeout” do przeglądarki internetowej. Okazało się, że jest na ten temat napisana przez Edwarda Ludbrooka książka pod takim właśnie tytułem. Autor, uznawany za jednego z największych znawców marketingu sieciowego, określa shakeout jako fazę rozwoju rynku, kiedy następuje najbardziej dynamiczny wzrost sprzedaży.

Zdaję sobie sprawę, ilu ludzi wścieka się, gdy usłyszy cokolwiek związanego z MLM. A czy to oznacza, że mają oni rację – zapytam retorycznie? Przecież zawsze wolę posłuchać takiego znawcę tematu jak E. Ludbrook niż kogoś, kto nie odniósł w swoim życiu sukcesu w branży tak specyficznej i jednocześnie komu wydaje się, że na jej temat wie wszystko najlepiej.

Od ludzi zajmujących się MLM od lat wiem, że to ciężka harówa. Ale oni sami mówią, że warto było zająć się tym modelem biznesu, bo bardzo dużo nauczyli się w nim o sobie i o ludziach, ze szczególnym uwzględnieniem znajomych i rodziny. Ich zdaniem ta wiedza jest bezcenna.

Bill Gates, na postawione mu kiedyś pytanie, dlaczego odniósł tak spektakularny sukces, odpowiedział, że znalazł się we właściwym miejscu o właściwym czasie. Te słowa: „Bądź we właściwym miejscu (tzn. odpowiednim biznesie) i właściwym czasie” bardzo często powtarzają się w książce „Shakeout”. Można rzec za E. Ludbrookiem, że system sprzedaży bezpośredniej to następny etap rozwoju rynku po hipermarketach.

Pytasz, co Ty masz teraz zrobić z tym fantem? Ha, nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Bo z jednej strony systemy sieciowe to biznes, który cieszy się niskim prestiżem. Może go – przynajmniej teoretycznie – zrobić każdy, a Ty zaś masz swoje wielkie ego! Z drugiej strony patrząc, polecają go takie uznane autorytety jak właśnie E. Ludbrook, milioner R. Kiyosaki, czy miliarder D. Trump. No i te niepokojące fakty: sukcesy w systemach sieciowych odnieśli i doradca prezydenta USA, i wiceprezes Motoroli, i profesorowie nauk ścisłych i społecznych oraz tysiące innych ludzi, którzy zawierzyli przede wszystkim sobie.

PS 1. Tradycyjnie zachęcam Cię do przyjrzenia się propozycjom biznesowym Wandy Loskot. Po co masz uczyć się na własnych błędach, zamiast zostać członkiem Klubu Przedsiębiorcy.

PS 2. Test StrengthsFinder pozwoli Ci szybko odkryć swoich 5 dominujących talentów. Cena kodu dostępu wynosi u mnie 147 PLN. Otrzymasz fakturę VAT za jego zakup.

Pozdrawiam życząc sukcesów
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Komentarze: 2 odpowiedzi na “Shakeout”

Pierwszy raz słyszę to słowo. Być może kiedyś obiło mi się o uszy ale żadnego związku z giełdą jaki i MLM’ami nie słyszałem/widziałem. Być może nastał teraz czas na rozwój sieci MLM w Polsce, nikt tego nie wie. Ja od dawna bo około 15 lat mam styczność z tego typu biznesem (interesowała się tym moja mama). Działała różnie, niestety bez większych rezultatów. Ze wszystkim co wchodziło na polski rynek miała już styczność. W chwili obecnej została przy jednym produkcie, ma swoich stałych klientów. Podejrzewam, że bez rozwoju swojej sieci ta struktura po jakimś czasie się załamie. O MLM trzeba dbać, pielęgnować go. To biznes jak każdy inny… no prawie. Uważam, że tutaj bliżej nam do przychodu pasywnego niż w jakiejkolwiek innej dziedzinie. Około 3 tygodni temu podjąłem decyzję, że nie biorę się za żaden MLM. Tydzień później, jeden z produktów zrobił na mnie dość duże wrażenie przez co złamałem swoje postanowienie. Czas budować biznes, wielki biznes! 🙂 Jurku, wiem, że zająłeś się jednym z MLM’ów, zatem życzę Ci powodzenia! Ważne aby coś robić, nawet powoli, ale sukcesywnie 🙂

Dodaj komentarz


 

Spotkania

Drogi Czytelniku,
w tym tygodniu miałem niespodziewanie kilka spotkań z bardzo ciekawymi ludźmi. Nie chcę ich wymieniać z nazwiska, bo może sobie nie życzą, więc użyję tylko imion: Paweł 1, Paweł 2 i Tomek.

Chcę Ci się przyznać, że to nowa specjalność, którą intensywnie ćwiczę: kontakty z ludźmi. Tak, wiem, że Tobie nie jest to potrzebne i nie sprawia Ci kłopotu, bo zawsze sobie doskonale z tym radziłeś. Jednak u mnie jest odwrotnie. Co tu dużo gadać, to nie jest jeszcze moja silna strona, bo wymaga poprawienia wielu elementów.

Jednakże mam pewien handicap. Otóż jednym z moich talentów wg testu StrengthsFinder jest INDYWIDUALIZACJA. Ja z łatwością widzę różnice między poszczególnymi ludźmi. W każdym z nich dostrzegam charakterystyczne dla niego cechy dobre i czasami złe. To jest mój talent. O innych talentach zdefiniowanych przez Instytut Gallupa możesz przeczytać tutaj.

Paweł 1 jest studentem Collegium Civitas, prawie już absolwentem. Opowiedział mi m.in. o swojej wyprawie samochodem Toyota Camry do Murmańska i z powrotem przez północną Norwegię. Widział na Dalekim Wschodzie tony rdzewiejącego, jeszcze radzieckiego sprzętu wojskowego, jak również zatokę potopionych okrętów wojennych. Cóż za marnotrawstwo!

Paweł 2 jest prawnikiem, kiedyś był prokuratorem, a teraz prowadzi własną działalność gospodarczą. Opowiedział mi, że jego silną stroną jest śmiech z siebie samego. Jak sam mówi, popełnił trochę błędów w życiu, ale nie zadręcza się nimi, tylko poszukuje pozytywnych rozwiązań. Cóż za praktyczne podejście do życia!

Tomek studiuje na dwóch kierunkach Szkoły Głównej Handlowej (SGH). Zachwyciło mnie, że jest tak wszechstronnie utalentowany, bo oprócz nauki gra w siatkówkę (jako przyjmujący) , a także – co obecnie jest rzadkością wśród studentów – grywa w brydża. Ponadto wyobraź sobie, że szlifował język angielski w ten sposób, że zajął się sprzedażą bezpośrednią książek w Kalifornii. Tomek jest pierwszym znanym mi przypadkiem człowieka na SGH, który jest przedsiębiorczy. I to jak!!!

Sam widzisz, że rozmowa z takimi ludźmi jest bardzo pouczająca. Jestem im niezmiernie wdzięczny, że poświęcili mi swój cenny czas. Dzięki rozmowom z takimi ludźmi o wiele łatwiej znaleźć inspiracje do własnych działań, jak również zachęcić innych, aby szukali własnej drogi rozwoju.

PS 1. Zobacz, co odnośnie biznesu w Internecie i w realu proponuje Wanda Loskot. Zamiast uczyć się na własnych błędach, zostań członkiem Klubu Przedsiębiorcy .

PS 2. Możesz przeprowadzić test StrengthsFinder, aby szybko odkryć swoich 5 dominujących talentów. Cena kodu dostępu wynosi u mnie 147 PLN. Otrzymasz fakturę VAT za jego zakup.

Pozdrawiam życząc spotykania ciekawych ludzi
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

www.poznajswojetalenty.pl


 

Kochana Pani Dyrektor

Drogi Czytelniku,
wczoraj pożegnaliśmy naszą Panią Dyrektor. Mimo że w „Lelewelu” (dla niewtajemniczonych podaję, że chodzi o XLI Liceum Ogólnokształcące im. J. Lelewela w Warszawie) od matury A.D. 1973 minęło już tyle czasu, to jednak wciąż widzę mądry wyraz twarzy Anny Radziwiłł, której uważam się za wychowanka. Podobnie jak ci wszyscy, którzy „przeszli” przez Jej ręce.

„Człowiek, który nie czuje odpowiedzialności za kraj, grzeszy” – to są słowa Jej Ojca, senatora II Rzeczypospolitej. Była im wierna do końca. Tę maksymę przekazała też nam. Nie znam przypadku, aby ktoś z naszej klasy IVD i ci z naszego rocznika, którzy z różnych powodów skończyli edukację później, dopuścili się jakiś haniebnych czynów. Choćby przez wzgląd na naszą Panią Dyrektor nie wypadało tego uczynić.

Ale wspominam naszą Panią Dyrektor jeszcze z innego powodu. Była bowiem dla nas nie tylko autorytetem, lecz również liderem. Proszę sobie wyobrazić, że nawet nie pamiętam, kto wtedy oficjalnie z nadania partyjnego dyrektorował „Lelewelowi”, bo wszyscy wiedzieliśmy i my uczniowie, i nauczyciele, że liczy się tylko to, co postanowi i powie „Radziwiłłka”.

Jakie to ważne być liderem!!! Ona była nim do końca. Gdy patrzyłem na te tłumy w kościele i przed kościołem pw. Św. Michała, wiedziałem, że nikt tam nie jest tylko z obowiązku. Nawet pracownicy środków masowego przekazu, z którymi rozmawiałem, byli wcześniej – podobnie jak ja – jej uczniami i chcieli Jej towarzyszyć do końca.

Na tym polega właśnie istota liderowania. W przeciwieństwie do menadżera lider nie narzuca swojego przywództwa. To my, „podwładni”, uznajemy, że jest dla nas niekwestionowaną alfą i omegą. To z jego powodu kroczymy w kierunku, który on wyznacza. I robimy to nie patrząc na pojawiajace się trudności, bo wiemy, że nasz lider nas nie zawiedzie i doskonale wie, dokąd nas prowadzi.

Wielka szkoda, że w tych trudnych dla wielu z nas czasach, gdy musimy dokonywać dramatycznych nieraz wyborów, odszedł od nas taki LIDER jakim była Anna Radziwiłł. Jakież to szczęście, że mogłem z Nią po raz ostatni porozmawiać telefonicznie kilka miesięcy temu. Jak zawsze życzliwa i serdeczna życzyła mi wytrwałości, aby iść wybraną przez siebie drogą.

Wierzyła w każdego z nas, którzy przewinęli się przez Jej życie, że zostanie przyzwoitym i wartościowym człowiekiem. Uważała bowiem, że na tym polega prawdziwy cel edukacji. Jaka szkoda, że w wielu szkołach ważniejsza jest realizacja najbardziej nawet durnego programu niż dobro uczniów!

PS 1. Jeśli interesujesz się zagadnieniami biznesowymi, to zapewniam Cię, że w tej kwestii wielkim autorytetem jest Wanda Loskot. Tylko pomyśl, ile zyskasz zostając członkiem Klubu Przedsiębiorcy zamiast uczyć się na własnych błędach.

PS 2. Możesz szybko odkryć swoich 5 dominujących talentów przeprowadzając test StrengthsFinder. Cena kodu dostępu wynosi u mnie 147 PLN. Otrzymasz fakturę VAT za jego zakup.

Pozdrawiam życząc spotykania na drodze do sukcesu wielkich liderów
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

KategorieRozważaniaTagi


 

WOŚP

Drogi Czytelniku
wyobraź sobie, że w tym roku oglądałem Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy „od kuchni”. Dzięki znajomościom Kamila Cebulskiego (ach to kumoterstwo!) uzyskałem przepustkę dla prasy. W ten sposób miałem możliwość przyjrzeć się z bliska fenomenowi akcji Jerzego Owsiaka.

Napisano wystarczająco dużo peanów na jego cześć (i słusznie!!!), więc nie będę Cię zanudzał dalszymi. Chcę się za to skupić na tym, jak to, co widzisz np. na szklanym ekranie, nie zawsze odpowiada Twoim wyobrażeniom.

Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ilu trzeba przygotowań i pracy wielu ludzi w studio TVP, aby przez kilkanaście minut zobaczyć program na żywo. Nawet nad aplauzem należy pracować i są od tego odpowiedni ludzie. No, chyba że przyleci ze Szczecina do Warszawy, jak miało to miejsce w niedzielę, sam Jurek Owsiak.

Cóż to za charyzmatyczny facet!

Przy nim wszyscy czują się tak spontanicznie, że zawodowi „klakierzy” mogą sobie odpuścić swoją szychtę. Nawet bez ich udziału i tak TVP uzyska fantastyczny efekt w studio. Dalibóg, dlaczego Owsiak musi wykłócać się o minuty emisji telewizyjnej dla WOŚP, nie mogę zrozumieć.

TVP nie może zachowywać się jak pies ogrodnika i nie wspierać akcji, której sama nie wymyśliła. Chociażby przez wzgląd na wolontariuszy, którzy nie szczędzą swego czasu i umiejętności. Spotkałem wśród nich poznanego kilka miesięcy temu w Grudziądzu maturzystę Dawida. Przejechał tyle kilometrów, aby wspomóc Orkiestrę i był w TVP od rana do późnej nocy.

Trochę inaczej wyglądało to w TVN. Tam nie było takich tłumów jak w TVP. Królował „zwykły” profesjonalizm. Nagle w holu głównym holdingu ITI, w którym zorganizowano studio, dał się słyszeć głos: „Wchodzimy za 2 minuty” i wszyscy wiedzieli, co mają robić. Na ekranie wyglądało to tak, jakby puszczono nagranie wykonane wiele tygodni wcześniej, bo udało się wszystko zgrać co do sekundy.

Potem po południu widziałem tłumy przed Miejską Halą Sportową w Karczewie. Po prostu, było tylu chętnych zobaczyć program artystyczny i imprezy towarzyszące, że brakło miejsc. Pojechałem tam z Kamilem, który miał spotkać się z Januszem Korwinem-Mikke

Można nie zgadzać się z poglądami polityczno-ekonomicznymi, które on głosi i jednocześnie każdy przyzna, że umysł u niego błyskotliwy, pióro lekkie, a język cięty. W młodości wychowywałem się na jego felietonach „Pewnego razu…” publikowanych w miesięczniku „Brydż”.

Pan Janusz był trochę wściekły, bo właśnie przegrał partię szachów na symultanie z arcymistrzem Bartłomiejem Soćko. Niemniej zaprosił nas do swojego domu w Józefowie, gdzie mogliśmy zobaczyć, jak powstają nagrania jego wypowiedzi i przekonać się, jak szybko pisze teksty.

A wieczorem na konferencji prasowej po raz pierwszy usłyszałem słowa Zbyszka Hołdysa nt. kolegów artystów biorących gaże za występy na rzecz WOŚP, które zacytował J. Owsiak: „Zdemoralizowane ch…” (dobrze się składa, bo akurat 3 kropki zastępują 3 litery).

Zapewne zadajesz sobie pytanie, jaki jest cel tego wpisu, bo przecież nie muszą Cię interesować sprawy WOŚP. Otóż chcę Cię zainspirować takimi myślami:
– Doceniaj wysiłek innych ludzi. Zapewniam Cię, że doceniając innych i Ty zdobędziesz uznanie.
– Nie daj się zwieść pozorom i zawsze staraj się dostrzec to, czego inni nie widzą.
– W biznesie jest tak, jak w życiu. To, co może się nie podobać Tobie, podoba się innym, więc patrz na zagadnienie szerzej.
– Ucz się od innych, podpatruj najlepszych.
– Nie bądź pazerny. Umiej dzielić się tym, co już masz, a na pewno Ci niczego nie zabraknie.

Jest to mój pierwszy wpis w tym roku, więc życzę Ci tak pokierować swoimi sprawami, abyś znacząco zasilił konto WOŚP w następnej edycji.

PS 1. Dużo zyskasz zostając członkiem Klubu Przedsiębiorcy zorganizowanym przez Wandę Loskot.

PS 2. Możesz szybko odkryć swoich 5 dominujących talentów przeprowadzając test StrengthsFinder. Cena kodu dostępu wynosi u mnie 147 PLN. Otrzymasz fakturę VAT za jego zakup.

Pozdrawiam życząc sukcesów
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Komentarze: 4 odpowiedzi na “WOŚP”

widze, ze zostalem wywolany do tablicy 🙂

rzeczywiscie finał WOŚP to duże przedsięwzięcie, w którym dość duży udział ma Pokojowy Patrol. nie wszystko jest tak różowe jak w telewizji, ale myśle, że kazdy z nas choć bardzo zmeczony wracal ze studia ma masę ciekawych wspomnień i drugie tyle zdobytych nowych znajomości.

Jurek Owsiak oczywiscie odwala kawał dobrej roboty, bo dzieki jego akcji w kazdym prawie szpitalu w naszym kraju można zobaczyć sprzet z naklejonym fundacyjnym serduszkiem, ktorego być moze by nie było.
mam tylko goraca prosbe bysmy nie zapominali, ze na ten sukces sklada sie praca bardzo wielu ludzi przez cały rok. w fundacji jest bodajze zatrudnionych na stale 8 osob oraz kilka osob na umowe zlecenie, ktorzy musza codziennie utrzymac wszystko w ryzach, a pracy maja nie malo – musza przygotowac puszki, powysylac je po calym kraju, polaminowac identyfikatory, itd, a po finale czeka ich praca papierkowa przy zestawieniach i rozliczeniach. tak czas mija do przygotowan woodstocku, a po nim – juz zaczynaja sie przygotowania do kolejnego finalu.
jak dla mnie to oni tez sa bohaterami tego przedsiewziecia o czym czesto zapominamy.

Bardzo podoba mi się Twoje podsumowanie.
Zawsze należy doceniać wysiłek osób które mają motywację i ochtę do działania. A szczególnie w naszym kraju, gdzie nie brakuje wiecznych krytykantów, którzy sami, z własnej inicjatywy nie robią nic 🙂

Trzeba wypracować w sobie umiejętność komunikowania się z osobami które mają inne poglądy a dopiero wtedy można zrozumieć motywy ich postępowania.

pozdrawiam
Paweł

Witaj Jurku!

Nie znam osobiście Kamila Cebulskiego, nie miałem przyjemności poznać Janusza Korwin Mikkego ani Zbyszka Hołdysa czy Jurka Owsiaka ale znam osobiście Jurka Kostowskiego!
No i niech ktoś powie że nie mam koneksji w wielkim świecie.

Żeby nie zostać „zdemoralizowanym ch….” (dałem cztery kropki bo z obliczeń wszyło mi że brakuje tyle literek) wystawiłem aukcję na Allego na rzecz WOŚP. To co robi Jurek Owsiak to wielka sprawa.
Kiedyś tak sobie siedziałem i myślałem jak wyglądałaby nasza rzeczywistość gdyby było w naszym kraju tak ze stu Owsiaków.
Ech, pomarzyć dobra rzecz.
Pozdrawiam
Jerzy

Witaj Jurku!
Cholera. Masz takie znajomości, że śmiało można powiedzieć,iż jesteś w Wielkim Swiecie.
Bardzo cenię i szanuję Kamila za to, że wypełnia lukę w nauczaniu młodych ludzi odnośnie radzenia sobie w życiu.(żadna szkoła tego nie robi)
Korwina cenie sobie za niezależność poglądów.
Zbyszka Hołdysa za Perfekt oraz zdrowy rozsądek.
No a Jurek Owsiak…tu mi brakuje słów!!!!!!!!
Po prostu super, super, super.

Spotkamy się Jerzy 28 lutego na kolejnej konferencji organizowanej przez Kamila.

Pozdrawiam serdecznie.
Paweł Nieznański.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *