2012 – brudnopis 1 – grudzień-lipiec

 

Pytanie: Czy talenty uczynią mnie szczęśliwym?

Drogi Czytelniku mojego bloga,
po pierwsze chcę pogratulować Ci, że stawiasz takie pytanie. Oznacza ono bowiem, że nie tylko chcesz coś w swoim życiu osiągnąć. Poszukujesz także satysfakcji i spełnienia, aby mieć z niego pełnię szczęścia.

Jeżeli chcesz poczuć swoją wartość, musisz pokonać wszystkie przeszkody na drodze do swojego celu.

Niewątpliwie w tych działaniach będziesz w pełni wykorzystywać swoje naturalne cechy, czyli szeroko rozumiane talenty. Gdyby tak nie jest, szybko zniechęcasz się, gdy tylko wystąpią pierwsze przeszkody. Gdy jednak krok po kroku realizujesz to, co sobie zaplanowałeś, nabierasz coraz więcej chęci do działań. To się potem przekłada na poczucie szczęścia, bo dobrze wiesz, że panujesz nad swoim życiem.

To, jak bardzo jesteś ze swojego życia zadowolony, przekłada się silnie na Twoją samoocenę i skuteczność działania. Człowiek szczęśliwy działa skuteczniej. Wtedy zdecydowanie łatwiej rozbudzasz jeszcze dodatkowo swoje marzenia. Wówczas rośnie jednocześnie Twoja motywacja. Jednym słowem zwiększa się cały czas Twoja moc działania.

Dzieje się tak, bo marzenia niejako zagłuszają strach przed nowym, który zawsze odczuwasz, gdy robisz coś innego niż dotychczas. Życie bez strachu daje Ci pełne poczucie szczęścia. Nic dziwnego, że niektórzy badacze nazywają ten stan dobrostanem fizycznym i psychicznym.

Świadomie zwracam uwagę na te dwa elementy jednocześnie. Gdy nic Ci nie dolega, fizycznie czujesz się znakomicie. Wtedy nawet po największym wysiłku szybko się regenerujesz. Analogicznie, gdy jesteś silny psychicznie, najczęściej też cieszysz się dobrym zdrowiem. Dzieje się tak dlatego, bo każda choroba to nie tylko defekt ciała, lecz przede wszystkim cierpienie duszy.

Zauważasz więc, że samo posiadanie talentów nie wystarczy do szczęścia. Dopiero korzystanie z nich może spowodować, że zaczniesz odczuwać szczęście. Życie jest bowiem na tyle podstępne, że możesz być osobą niezwykle utalentowaną, a jednak z różnych względów nie robisz tego, co powinieneś.

Jednak gdy z różnych względów wzrośnie w Tobie poczucie samodyscypliny, zaczniesz robić to, co należy zrobić niezależnie od zewnętrznych uwarunkowań. Wtedy nawet jeśli wystąpią nieprzychylne okoliczności lub ktoś Ci w tym przeszkadza, Ty i tak robisz swoje.

Tak więc talentom musi towarzyszyć motywacja. Ją zawsze wywołuje jakiś powód, dla którego chcesz swoje szczęście osiągnąć.

Teraz, gdy mamy przełom roku, możesz podjąć stosowne zobowiązanie. Zachęcam Cię gorąco do tego. Jeśli jednak poważnie myślisz nad dokonaniem zmian w swoim życiu, aby uczynić je szczęśliwym, nastaw się na dwa miesiące poważnej pracy nad sobą. Wtedy zobaczysz pierwsze efekty.

Gdy nie ustaniesz w wysiłkach, rezultaty pod koniec 2013 roku mogą Cię tylko zadziwić. Przede wszystkim pokażesz niedowiarkom, że wykorzystujesz w pełni swój potencjał w postaci talentów i doświadczeń. Bo to jest tak, że gdy masz wobec siebie oczekiwania, ich spełnianie czyni Cię szczęśliwą osobą.

Tego Ci na Nowy Rok życzę. Jednocześnie zapraszam na fanpage na Facebooku.

Pozdrawiam noworocznie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl


 

Pytanie: Jak wykorzystać talenty do poprawy relacji z bliskimi?

Drogi Czytelniku mojego bloga,
już niedługo wielu z nas zasiądzie przy Wigilijnym stole…

Święta to okres, który spędzamy w gronie rodziny, dlatego tak ważne są kwestie dotyczące relacji w związkach i rodzinie.

Wykorzystując ten fakt chcę dziś odpowiedzieć na pytanie związane z talentami, które każdy z nas posiada, i ich wpływem na relacje z bliskimi.

Mówiąc o talentach mam na myśli specyficzny dla danego człowieka sposób, w jaki postrzega świat i otaczających go ludzi.

Jeśli mówimy o relacjach, znajomość własnych talentów przyda się nie tylko z tego względu, że lepiej zrozumiesz siebie. Przede wszystkim dostrzeżesz, że osoby Ci bliskie są inaczej utalentowane niż Ty.

Masz dwa wyjścia. Albo ich zaakceptujesz takimi jacy są, albo zaczniesz ich zmieniać według własnej wizji. W tym drugim przypadku na pewno implikujesz sobie masę nieporozumień, zgrzytów, dąsów i innych konfliktów. Z racji choćby Świąt takie działania trudno uznać za sensowne.

Pamiętaj, że zmiana jakości relacji w rodzinie lub tylko w związku dwojga osób zawsze stanowi pewien proces. Jak długi, zależy to tylko od Ciebie.

Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że w gruncie rzeczy nie masz wpływu na swoich najbliższych. Owszem, za pomocą siły i krzyku lub przekupstwa możesz przez jakiś czas wyegzekwować na nich oczekiwane zachowania. Tylko czy o to właśnie Ci chodzi?

Zapewne żyjesz już wystarczająco długo na tym świecie, aby wiedzieć, że takie postępowanie ma „krótkie nóżki”. Prędzej czy później braknie Ci wystarczających argumentów, aby postawić na swoim. To będzie początek Twojej klęski. No, ale przecież masz wolną wolę, więc być może wciąż Cię kusi kontynuować dotychczasowy eksperyment. Być może jednak lepiej budować szczęśliwą rodzinę, na przykład taką jak ta w Indiach.

Pamiętaj, że jedyną osobą, którą możesz zmienić jesteś Ty. I tyle! Doprawdy, masz mały margines ruchu. Dopiero gdy najbliżsi dostrzegą zmianę Twoich zachowań i zmianę Twojego postępowania, sami mogą ewentualnie zacząć także się zmieniać. To jest ich wyłączna decyzja, a nie Twoja.

Jeśli mówię o Twojej kontrolowanej przemianie, mam na myśli zagadnienia samooceny, stawiania celów sobie i najbliższym, podejścia do pieniędzy, przejście z etapu bycia ofiarą na zwycięzcę.

Taka zmiana bezwzględnie wymaga skupienia się na własnych talentach. W przeciwnym wypadku szybko się znużysz i zniechęcisz do działań. Gdy ponownie wrócisz do swojego starego świata negatywnych emocji, relacje z najbliższymi będzie Ci jeszcze trudniej odbudować. Dlaczego? Bo ich wcześniej zawiodłeś.

Dałeś im na moment posmakować lepszego stylu życia, a potem sam to depczesz. Zawód będzie tym większy, im bardziej rozbudziłeś nadzieje na kochający się związek lub rodzinę.

Warto o tym pamiętać, gdy masz słabą motywację do wytrwania w swoich decyzjach. Twój proces zmiany wymaga od Ciebie pełnej odpowiedzialności.

Oczywiście, zawsze warto zgłębiać swoje talenty. Gdy poruszasz się w obszarze ich występowania, działasz perfekcyjnie, cieszysz się tym, co robisz i nic Cię nie męczy.

Możesz więc pracować nad sobą wytrwale i skutecznie. I tego z okazji świąt Bożego Narodzenia Ci życzę.

Na mojej Facebookowej stronie możesz na bieżąco śledzić, co sądzą o tym inne osoby. Zapraszam.

Pozdrawiam wigilijnie,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Dodaj komentarz


 

Odpowiedzi

Drogi Czytelniku mojego bloga,
być może już od dawna dziwi Cię i zastanawia fakt, iż pod wieloma wpisami, które tu czytasz, umieszczam odnośnik do mojej witryny www.poznajswojetalenty.pl.  Jeżeli kiedyś mieliśmy już okazję poznać się osobiście i porozmawiać, z pewnością masz także moją wizytówkę, na której także ten adres umieściłem.

Wiele osób , z którymi się spotykałem zwracało mi uwagę, że witryna jest bardzo skromna i prosta.  Fakt, bo w zasadzie niewiele się na niej znajduje. Jedyną możliwością, jaką tam masz, to zadać pytanie i przesłać adres e-mail, abym mógł Ci pomóc. W zasadzie proste…

A jednak coś, co na pozór jest łatwe, wcale takim w istocie rzeczy nie musi być. Na tej witrynie mniej więcej połowa osób zadających pytania, nie zostawia swojego adresu mailowego.

Tym, którzy je zostawili, udzieliłem w ciągu 4 lat działania witryny kilkaset odpowiedzi, głównie dotyczących zagadnień talentów. Przepraszam Cię, że nie podaję dokładnej liczby, lecz po 500 odpowiedzi przestałem notować dalsze.

Pojawiło się jednak także wiele pytań dotyczących różnych dziedzin życia i to zupełnie spoza obszaru talentów. Dotyczyły one szeroko rozumianych zagadnień egzystencjalnych.

Niestety, praktycznie pod wszystkimi tymi pytaniami nikt się nie podpisał, czyli pytania zadał anonimowo.  Zdaję sobie sprawę, że osoby te chciały mimo wszystko pozostać dla mnie nieznane.  Być może czuły się nieswojo, że akurat ich coś trudnego spotkało w życiu?

Długo zastanawiałem się, jak tym osobom pomóc…

Zebrałem najważniejsze pytania. Podzieliłem je na różne grupy, wg zagadnień, których dotyczą. Okazało się, że ludzi szczególnie interesują takie tematy jak, m.in. życiowe cele, talenty, wartości, sukces, pieniądze, marzenia i zdrowie. Nękają ich też różne obawy, czy poradzą sobie z kłopotami i zmianami, które ich czekają.

Przez to, że nie znają odpowiedzi, siedzą nadal w swojej strefie komfortu. Widzą, jak marnują swój potencjał i nie wiedzą co dalej robić…

Kierowany tą myślą przygotowałem odpowiedzi na wiele z tych pytań.  Przez najbliższe miesiące będę dzielił się nimi na łamach mojego bloga.

Reaktywuję też moją stronę na Facebooku, abyś mógł na bieżąco dowiedzieć się, co sądzą o tym inne osoby.

Zapraszam Cię do dyskusji i komentarzy.

Pozdrawiam życząc sukcesów,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Dodaj komentarz


 

Lider szóstego poziomu

Drogi Czytelniku,
pewnie Cię mocno dziwi tytuł tego wpisu. Przecież wiesz dobrze, że Jim Collins określił tylko pięć poziomów przywództwa. U niego najlepszy lider, czyli ten piątego poziomu, był już mniej menedżerem, a bardziej sługą i inspiratorem swoich współpracowników.

Poza tym jeśli wklepiesz do wyszukiwarki hasło lider szóstego poziomu, nie uzyskasz odpowiedzi. To już groźna sprawa. Panuje bowiem przekonanie poparte faktami, że jeśli czegoś brakuje w Internecie, to oznacza jego nieistnienie w realnym świecie.

Jednak wczoraj na III Konferencji dla Liderów Biznesu to sformułowanie padło wielokrotnie. To tylko pokazuje, jak ta konferencja organizowana przez Fundację Humanites pani prezes Zofii Dzik jest nowatorska.

Konferencji przewodziła teza Szczęśliwy Człowiek = Zaangażowany Pracownik. Co więcej, była ona poparta wynikami badań Instytutu Gallupa. Przedstawił je osobiście prof. Robert Manchin, prezes Gallupa na Europę.

Sprawa z czynnikiem ludzkim jest wyjątkowo poważna. W Polsce kapitał społeczny stoi na wyjątkowo niskim poziomie. Pierwszy mówca, dr Jacek Santorski, o polskim życiu społecznym wypowiedział znamienne słowa: Mamy pogubionych ludzi, którzy posługują się językiem nienawiści.

Ta sytuacja cieniem kładzie się na młode pokolenie. Z tego względu prof. Tomasz Wolańczyk pokazywał na przykładach , jak uważni muszą być rodzice. Mogą np. nieświadomie cieszyć się, że dziecko regularnie ma wzorowy stopień z zachowania. Niestety, tylko z tej grupy wywodzą się dzieci lękowe i depresyjne. Kto by pomyślał!

I jeszcze jedno. Po raz pierwszy w życiu usłyszałem od Profesora słowo anhedonia. Oznacza ono niezdolność do przeżywania szczęśliwości. Ktoś taki odczuwa przyjemność z bycia nieszczęśliwym. Przynajmniej teraz już wiem, dlaczego słyszę wokół tyle biadolenia.

Swoje dołożyła w swym pasjonującym wykładzie pani prof. Barbara Fatyga. Młodzi ludzi zaczynają żyć jak plemiona, Obracają się tylko wśród tych, których znają. Na studiach praktycznie nie powstają więzi grupowe. Mocno kuleje komunikacja między dorosłymi i młodymi. Poza tym ci ostatni nie wierzą w odroczoną gratyfikację. Chcą wszystko skonsumować tu i teraz.

Dla równowagi mieliśmy okazję zobaczyć pozytywny przykład rodziny Olgi (prezes zarządu PwC), Jonathana (partner Telos Partners) i Alicji (nastoletnia córka) Siddonsów. Na ich przykładzie widać, że można bardzo dobrze pogodzić obowiązki top menadżerów ze szczęśliwym życiem osobistym.

Konferencję zamknął panel dyskusyjny o liderach na poziomie 6. Brały w niej udział same tuzy przywództwa: Magdalena Dziewguć z Exatel SA, Paweł Smoleń z PGE SA, Christophe Dubus z Leroy Merlin Polska, Sebastian Król z Enterprise Investors i Wojciech Orzech z Energa-Operator SA. Debatę brawurowo i z wdziękiem prowadził red. Rober Stanilewicz z TVN. Urozmaicały ją pytania i komentarze uczestników, m.in. Aleksandry Nikodem ze Stowarzyszenia Edukacyjnego Integracja i Mika Kuczkiewicza z Hay Group.

Wtedy okazało się, że pomysłodawczynią określenia lider szóstego poziomu jest niestrudzona prezes Zofia Dzik. To ona uświadamia top menedżerom własnym przykładem, jak ważną sprawą we współczesnym świecie jest szerzenie świadomości o zachowaniu równowago między pracą i szeroko rozumianą miłością do drugiego człowieka. Z pewnością zaszczytny tytuł lidera 6 poziomu już się należy pani Prezes .

Tak przy okazji, wyjątkowość każdej z Konferencji dla Liderów Biznesu polega na tym, że nie tylko pokazuje bolączki trapiące nasze społeczeństwo. O wiele ważniejszą sprawą są proponowane rozwiązania. W ciągu ostatniego roku nie tylko nastąpił rozwój portalu Mam rodzinę. Powstała w Warszawie dla dyrektorów szkół Akademia Przywództwa Liderów Oświaty. Teraz będzie też taka we Wrocławiu. Ruszyła Warszawska Szkoła Tutorów. Pięknie rozwija się akcja społeczna Dwie godziny dla Rodziny.

To tylko niektóre z działań Fundacji Humanites. Jeśli masz dobre chęci, w każdej chwili możesz się w nie włączyć. Może akurat Twoje umiejętności okażą się szczególnie przydatne.

Szkoda że liderzy piątego poziomu stanowią wciąż niewielką grupę zarządzających firmami. Oceniam, że pracownicy tylko około 1% z nich mają szczęście na nich trafić. Tych na szóstym poziomie jest jeszcze mniej. Żeby dojść na ten szczyt, trzeba wpierw pobyć trochę na poziomie 5. Dopiero wtedy masz szansę wypracować dla siebie najbardziej odpowiedni model swojego liderowania.

Gdybym miał określić różnicę między liderem piątego i szóstego poziomu, jest ona dla mnie wyraźna. Gdy zostajesz liderem piątego poziomu, osiągasz niebywały sukces, lecz na szczeblu firmy bądź organizacji. Gdy mówimy o liderze szóstego poziomu, mamy do czynienia z pozostawieniem śladu w skali procesów społecznych. Twój wpływ na społeczeństwo staje się coraz większy. W ten sposób rodzi się dla niego Twoje trwałe znaczenie.

Tak jest właśnie w przypadku pani prezes Zofii Dzik, przykładu lidera szóstego poziomu. Jej działania już na zawsze odcisnęły się w historii rozwoju polskiego społeczeństwa. Jestem pewien, że kolejne inicjatywy ogarną oddziaływaniem obywateli również innych nacji. I tego Jej, i również nam wszystkim, życzę.

Pozdrawiam życząc sukcesów,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


 

Siła networkingu

Drogi Czytelniku,
kiedy tak patrzę w przeszłość, to najbardziej żałuję, że przez całe 30 lat pracy zawodowej nigdy nikt mnie nie uczył networkingu. Dopiero po zakończeniu swojej kariery etatowej, przekonałem się, jaka to pożądana umiejętność i jakie to ważne narzędzie biznesowe.

Oczywiście, jest wiele definicji networkingu i trudno mi wskazać, która z nich Tobie będzie szczególnie bliska. Zresztą tak na prawdę nie chodzi przecież o objaśnienie znaczenia tego pojęcia, lecz o praktyczne zastosowanie tej idei w życiu każdego z nas.

Dla mnie najważniejszym i jednocześnie najtrudniejszym elementem networkingu jest proces nawiązania znajomości. Jeśli jesteś tak jak ja introwertykiem, doskonale rozumiesz o czym mówię. Tak jak Ty, należę do ludzi, których bardziej się ceni dopiero wtedy, gdy się ich dłużej zna. Dlatego właśnie aby zwiększyć szanse na poznanie kogoś, musimy wykazać się inicjatywą.

Moi dobrzy znajomi Grzegorz Turniak i Witold Antosiewicz napisali świetną książkę nt. budowania sieci trwałych kontaktów biznesowych pt. Praktyczny poradnik networkingu. Innego znakomitego networkera Artura Sójkę mam na co dzień w naszym klubie Toastmasters Leaders, któremu prezesuje. Są więc ludzie, od których można i trzeba się uczyć tej niezbędnej obecnie umiejętności. Ona przydaje się w różnych okolicznościach.

Obok masz przykład. Jest to autograf, który w polskiej wersji językowej brzmi: Dla Jerzego najlepsze życzenia Karl Marcovics. W październiku przyjechał na zdjęcia do filmu Hiszpanka. Ten austriacki aktor najbardziej znany jest polskiej publiczności z pierwowzoru filmu Komisarz Rex. Jeszcze ze 2-3 lata temu zdobycie takiego autografu byłoby dla mnie niemożliwe.

Chociaż zawsze będzie mi trudno wyjść do nieznanej osoby z inicjatywą, doceniam siłę networkingu. To właśnie dzięki takim ludziom jak Grzegorz TurniakWitold Antosiewicz czy Artur Sójka, przez podpatrywanie ich i słuchanie rad, mogę upolować praktycznie każdego „grubego zwierza”. Gdyby nie oni, to od kogo miałbym nauczyć się podstaw networkingu?

A Ty, czy też to zrobisz?

Pozdrawiam życząc sukcesów,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl


 

Porozmawiajmy o uczciwości

Drogi Czytelniku,
w ostatni piątek września uczestniczyłem w ciekawej konferencji Odpowiedzialność przewoźnika, spedytora i innych osób związanych z umową przewozu. Prowadzili ją dyr. Euzebiusz Jasiński z Centralnego Ośrodka Szkoleń Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce i prof. dr hab. Zdzisław Kordel z Uniwersytetu Gdańskiego.

Mnie interesowały głównie zagadnienia dotyczące kosztów w transporcie samochodowym. To jest sprawa związana z moimi obecnymi zainteresowaniami dotyczącymi obniżenia zużycia paliwa – a właściwie patrząc szerzej –  części kosztów eksploatacyjnych pojazdu. Dzięki uprzejmości dr Krystyny Bentkowskiej-Senator z Instytutu Transportu Samochodowego dostałem książkę pt. Koszty w transporcie samochodowym. Dodatkowo pan Profesor jako współautor dał mi do niej autograf.

Jednym ze szczególnie dla mnie interesujących wystąpień była prezentacja Marcina Krysiaka ze spółki E100 Polska, który wnikliwie przedstawił przekręty czynione przez kierowców np. podczas zakupu paliw. Podał on również jeden ze sposobów, który znacznie zapobiega temu procederowi. Wtedy koszty paliwa stają się trochę niższe. Niestety, są one znaczące w kosztach eksploatacji, bo generalnie paliwo jest wciąż drogie.

Później w kuluarach kilkoro rozmówców potwierdziło, że problem uczciwości kierowców istnieje. Straty, które oni generują na paliwie wynoszą przeciętnie około 2 litrów na 100 km. Jest więc o co walczyć.

Przypomniały mi się wtedy słowa Tada Witkowicza , którego słuchałem ze dwa lata wcześniej. Twierdził on, że dla niego najważniejszym kryterium przy rekrutacji pracownika jest jego uczciwość. Praktycznie wszystkiego może się on nauczyć lub napisać peany na swoja cześć w cv. Jednak w sprawie uczciwości układ jest zero-jedynkowy. Albo ktoś jest uczciwy, albo nie!

Pozdrawiam życząc sukcesów,
Jerzy
www.poznajswojetalenty.pl

Komentarze: Jedna odpowiedź do “Porozmawiajmy o uczciwości”

Prawda, uczciwosc i lojalnosc to podstawa. Podstawa takze zdrowego i silnego spoleczenstwa.

Jednoczesnie Panie Jerzy, slysze tu i owdzie w kregach tirowcow, ze oni takze czuja sie „oszukani” przez pracodawcow, wiec dziala tu pewnego rodzaju sprzezenie zwrotne.

Serdecznie pozdrawiam,
Kamil.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


 

Film o oszczędzaniu paliwa

Drogi Czytelniku,
jak już wspominałem w styczniowym wpisie i miesiąc temu, rozgryzam temat oszczędzania paliwa. Z technicznego punktu widzenia jest to bardzo ciekawe zagadnienie. Co prawda sprawność współczesnych silników dzięki zastosowaniu elektroniki lub turbodoładowania jest znacznie większa niż kiedyś, ale są one z tego powodu mocno wyżyłowane, co często wpływa na skrócenie okresu użytkowania w stosunku do tych wcześniejszych.

Każdy z nas, kto miał własny samochód i choć trochę interesował się techniką, z pewnością próbował wprowadzić udoskonalenia, aby zużycie paliwa spadło, a moc wzrosła. Gdy silnik miał gaźnik, często wystarczyło usunąć z jego gardzieli niedoróbki w postaci ubytków, wżerów czy wypływek metalu i poprawić kąty krzywizn wewnątrz detali, aby uzyskać znaczącą poprawę parametrów silnika.

Dodatkowo oszczędność paliwa dawały jeszcze inne „patenty” jak turbinki Kowalskiego, zmiana otworów dysz paliwowych czy nawet zastosowanie płaskich tłoków, żeby jeździć na etylinie niskooktanowej. Ta bowiem była znacznie tańsza od wysokooktanowej.

Jak widzisz, los właściciela pojazdu zawsze splatał się z ceną pali, a czasami nawet z dostępem do niego, więc zawsze oszczędność zużycia paliwa była koniecznością. Dziś jest tak samo, gdy ceny paliw biją rekordy i prawdopodobnie lada chwila na trwałe przekroczą poziom 6 zł. Koszmar!

Z technicznego punktu widzenia jedną z metod obniżenia zużycia paliwa jest zmniejszenie oporów występujących w pojeździe, w tym tarcia wewnętrznego silnika. Właśnie w tym kierunku poszedł mój trop testowania preparatów, dzięki którym możesz to uzyskać w swoim silniku spalinowym. Obojętne, czy jest to silnik z zapłonem iskrowym czy wysokoprężny.

Badania przeprowadziłem w mojej Toyocie Yaris z silnikiem benzynowym z wtryskiem paliwa. Pojemność silnika 1.0 dm³. Ten model ma komputer pokładowy, na którym możesz odczytać m.in. takie parametry jak chwilowe i średnie zużycie paliwa. W moim przypadku średnie zużycie paliwa spadło o kilka procent. Szczegóły poznasz w filmie po ukończeniu jego montażu.

Zdecydowałem się położyć na szali swoje dobre imię inżyniera i wystąpić w filmie producenta polskiego preparatu, o którego właściwościach wkrótce napiszę. Planuję nawet założyć oddzielną witrynę poświęconą temu preparatowi i możliwości jego nabycia.

Moim zdaniem w dobie drogiego paliwa jest to jeden ze sprawdzonych sposobów zaoszczędzenia na kosztach eksploatacji samochodu, ciężarówki lub również motocykla. Dla firm przewozowych, gdzie cenny jest każdy grosz zaoszczędzony na paliwie, informacje zawarte w tym krótkim filmie mogą stanowić cenną inspirację do poszukiwania obniżki kosztów.

Jeśli Cię temat interesuje i chcesz, abym na bieżąco informował Cię o kolejnych wpisach i informacjach dotyczących kosztów obniżenia paliwa, podaj swój adres mailowy, a niezwłocznie powiadomię Cię o tym.

Imię:
Adres email:

PS
Niestety, wbrew oczekiwaniom moim i z pewnością Zbigniewa Bartmana – o czym pisałem poprzednio – nasi siatkarze zawiedli. To, że przegrali z późniejszymi mistrzami olimpijskimi jest słabą pociechą.

Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.jekos.pl


 

Kreowanie przyszłości

Drogi Czytelniku,
akurat mamy czas Igrzysk Olimpijskich w Londynie, więc trudno mi uniknąć tematu sportowego. Tym bardziej, że przez parę lat działałem w Akademickim Związku Sportowym, więc wiem, jak długo dochodzi się do sukcesów. Właśnie za wytrwałość szczególnie cenię sportowców.

Na początku lat osiemdziesiątych XX w. na Mistrzostwach Polski Szkół Wyższych miałem okazję porozmawiać z wybitnymi siatkarzami złotej drużyny Huberta Wagnera. Byli to Edward Skorek, nazywany Szablą, i Stanisław Gościniak. Akurat wtedy trenowali oni drużyny akademickie. Wcale nie byli wielkoludami, jakimi są obecni nasi reprezentanci.  Trener Gościniak był mojego wzrostu, czyli liczył 180-181 cm. Trener Skorek był tylko jakieś 10 cm wyższy. A jednak pod koniec lat sześćdziesiątych i w latach siedemdziesiątych byli na swoich pozycjach najlepszymi na świecie.

Jak dziś pamiętam te rozmowy, gdy opowiadali, że najważniejsze w sporcie – a zatem i w innych dziedzinach życia – jest zaangażowanie w to, co trzeba zrobić. Nawet najbardziej utalentowany zawodnik niewiele osiągnie, jeśli słabo przyłoży się do ćwiczeń wymaganych w uprawianej dyscyplinie. Mniej zdolny od niego może mieć ogromne serce do morderczego treningu i w rezultacie dla drużyny będzie o wiele bardziej wartościowym elementem.

Wspominam słowa tych zawodników i trenerów nie bez kozery. Akurat w tym tygodniu rozmawiałem z solenizantem Krzysztofem. On od paru lat śledzi karierę Zbigniewa Bartmana.  Siatkarza, który wręcz jest wzorcowym przykładem typu zawodnika z opowieści trenerów Skorka i Gościniaka. Na dodatek ma jeszcze talent do siatkówki. Oni sami pewnie teraz z lubością patrzą na jego grę.

Tak naprawdę koledze Krzysztofowi o Zibim Bartmanie powiedziały córki , które parają się siatkówką. Charakterystyczne w opowieściach o nim jest to, że pokrywają się informacje, że on zawsze otwarcie mówił, co chce w życiu i sporcie osiągnąć. Gdy był młody traktowano to z pobłażliwym lekceważeniem. Teraz to, po pierwsze, rzadko kto mu podskoczy, a po drugie, stał się na prawdę klasowym zawodnikiem na pozycji atakującego.

Niewątpliwie cenną zaletą Bartmana jest również jego nieustępliwość. Potrafi poderwać kolegów do walki nawet w najbardziej przegranych zdawałoby się momentach seta czy meczu. Sam walczy do końca jak taran. Czasami w sposób nieuzgodniony z trenerem Andreą Anastasim, co wywołuje chwilową burzę. Taki niezależny człowiek w pracy byłby nie do zniesienia przez zwierzchników. Tutaj, przy odpowiednim trenerze, jest dla zespołu niezbędny.

Cieszę się, że Zbigniew Bartman jest przykładem człowieka, który nie liczy na szczęście, tylko znakomicie kreuje swoją przyszłość. Jego siła nie polega na czczym gadaniu, lecz na konsekwentnej realizacji jasno postawionych sobie celów.

PS 1
Jaka szkoda, że w dniu, w którym piszę te słowa, akurat Polska przegrała z Bułgaria 1 : 3. Na szczęście wynik ten nie przekreśla marzeń Zibiego Bartmana o zdobyciu medalu olimpijskiego. Jestem pewien, że wspólnie z kolegami i resztą sztabu trenera Andrei Anastasiego nam go wykreuje i będzie to złoty. Z opowieści o tym zawodniku wiem, że dla niego inny nie wchodzi w grę w tej grze.

PS 2
Eksperymenty z oszczędzaniem paliwa, o czym pisałem na początku roku, przebiegają zachęcająco.

Pozdrawiam serdecznie,
Jerzy
www.jekos.pl

Dodaj komentarz